RUSSIA MONITOR

Data: 19 marca 2018

Nord Stream 2 przybywa przeciwników

Kiedy premier Theresa May mówiła o możliwych sankcjach wobec Rosji za otrucie Siergieja Skripala, padły słowa o zmniejszeniu zależności Wielkiej Brytanii od dostaw rosyjskiego gazu. Nie mniej istotne jest zdecydowany sprzeciw rządu w Londynie wobec projektu Nord Stream 2 – o co apeluje grupa brytyjskich posłów. To kolejne w ciągu kilku dniu mocne polityczne wystąpienie przeciwko planom Gazpromu i jego europejskich, głównie niemieckich partnerów. Jednak Berlin nie ustępuje ani na krok i dla swych celów wykorzystuje potężne wpływy w Brukseli.

źródło: wikipedia.org

Polska i inne kraje Europy Środkowej i Wschodniej ostrzegające przed katastrofalnymi skutkami ewentualnej budowy Nord Stream 2 zyskały nowego sojusznika. To Wielka Brytania, której relacje z Rosją gwałtownie się pogorszyły po zamachu na Siergieja Skripala. Po tym, jak Theresa May powiedziała, że Wielka Brytania będzie szukać innych dostawców gazu niż Rosja, ponadpartyjna grupa polityków w Londynie apeluje, by pójść dalej i aktywnie działać przeciwko Nord Stream 2. 18 marca „Sunday Telegraph” opublikował list siedemnastu brytyjskich polityków, w tym byłego lidera Partii Konserwatywnej Iaina Duncana Smitha, do szefa MSZ Borisa Johnsona, w którym apelują oni o sprzeciw wobec budowy gazociągu Nord Stream 2. Warte podkreślenia jest uzasadnienie. Nie tylko chęć rewanżu na Moskwie za sprawę Skripala, ale „konieczność zaangażowania się Wielkiej Brytanii w zapewnienie gwarancji bezpieczeństwa i suwerenności naszym partnerom z NATO na flance wschodniej”. Jeszcze nie wiadomo, jakie konsekwencje dla Nord Stream 2 będzie miała polityka Londynu. Być może dojdzie do nieoficjalnych prób nacisku na Shella, który jest jednym z partnerów finansowych projektu. Niemal pewne już jest, że nie będzie budowy przedłużenia gazociągu do Wielkiej Brytanii – co wcześniej brano pod uwagę.

List brytyjskich polityków to nie jedyny podobny krok w ostatnich dniach. Jego autorzy zresztą sami podkreślają, że ich stanowisko jest zgodne z opinią USA, które uważają, że Nord Stream 2 osłabi europejskie bezpieczeństwo energetyczne. 15 marca swój sprzeciw wobec budowy gazociągu  zadeklarowało w liście do sekretarza skarbu USA Stevena Mnuchina 39 amerykańskich senatorów, zarówno republikanów, jak i demokratów. „Nord Stream 2 uczyniłby amerykańskich sojuszników i partnerów w Europie bardziej podatnymi na naciski i szkodliwe działania Moskwy” – piszą politycy. Dzień wcześniej na łamach „Frankfurter Allgemeine Zeitung”  ponadpartyjna grupa 13 europosłów zaapelowała, by nie pozwolić na budowę Nord Stream 2, gdyż jest to „instrument polityczny w rękach prezydenta Rosji Władimira Putina, który uważa UE za wroga i dąży do jej podziału”. Z kolei 11 marca w Wilnie szefowie parlamentów Polski, Litwy i Łotwy podpisali deklarację głoszącą, że Nord Stream 2 jest ukierunkowany na pogłębienie zależności energetycznej państw UE, w szczególności Europy Środkowej i Wschodniej, od Rosji. Wcześniej podpisali ją szefowie parlamentów Ukrainy i Mołdawii. Zresztą Ukraina apeluje też o objęcie sankcjami Gerharda Schroedera, wielce zasłużonego dla budowy Nord Stream. Berlin odrzuca taką możliwość, a Nord Stream 2 nazywa projektem czysto gospodarczym, nie zważając nawet na zachowanie Gazpromu po niekorzystnym dla niego arbitrażu. Niemcy utrzymują twarde stanowisko – co potwierdziły wizyty szefa MSZ Heiko Maasa i kanclerz Angeli Merkel w Warszawie. Coraz większy nacisk i coraz szersza koalicja przeciwników Nord Stream 2 nie robią na Berlinie wrażenia. Niemcy są pewni swego, gdyż mają ogromne wpływy w Brukseli i uważają, że mogą przeforsować korzystne dla siebie decyzje władz UE.

Wszystkie teksty publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła. Obrazy nie mogą być wykorzystywane bez pozwolenia.

Powiązane wpisy
Top