RUSSIA MONITOR

Data: 30 października 2019

Czas ucieka, a porozumienia w sprawie tranzytu rosyjskiego gazu przez Ukrainę brak

Kolejna runda trójstronnych rozmów między Rosją, Ukrainą i Komisją Europejską ws. tranzytu rosyjskiego gazu przez Ukrainę od 2020 r. zakończyła się fiaskiem. Pertraktacje, które odbyły się 28 października w Brukseli, nie przyniosły rozstrzygnięcia. Nieprzejednaną postawę zajmuje bowiem Moskwa, choć to Ukraina wydaje się mieć silniejszą pozycję. Choćby dlatego, że nie uda się Rosjanom uruchomić do końca roku gazociągu Nord Stream 2, co oznacza, że nie mają możliwości całkowitej rezygnacji z kierunku ukraińskiego, jeśli chcą dostarczać zakontraktowane w UE ilości gazu.

ŹRÓDŁO: UKRAINE.MFA.GOV.UA

Kontrakt dotyczący tranzytu rosyjskiego gazu przez Ukrainę wygasa z końcem 2019 roku. Zarówno Kijów, jak i unijni odbiorcy surowca z Rosji obawiają się, że jeśli do tego czasu nie dojdzie do porozumienia, Moskwa wstrzyma lub ograniczy dostawy via Ukraina. Dla Kijowa byłoby to niekorzystne zarówno z powodów bezpieczeństwa, jak i ekonomicznych. Obecnie ukraiński budżet zasila około 3 mld dolarów rocznie z tytułu opłat tranzytowych. Rosja pozbawiłaby Kijów tych środków, umożliwiając sobie dodatkowo całkowicie odcięcie tego kraju od surowca z kierunku wschodniego.

Wesprzyj nas

Jeżeli przygotowane przez zespół Warsaw Institute treści są dla Państwa przydatne, prosimy o wsparcie naszej działalności. Darowizny od osób prywatnych są niezbędne dla kontynuacji naszej misji.

Wspieram

28 października doszło do kolejnej rundy rozmów, które dotyczą długości nowego kontraktu, wielkości tranzytu oraz opłat tranzytowych. W rozmowach w Brukseli wzięli udział wiceszef KE ds. unii energetycznej Marosz Szefczovicz, minister energetyki Rosji Aleksandr Nowak, jego ukraiński odpowiednik Ołeksij Orżel, a także szefowie Gazpromu i Naftohazu Ukrainy. Dla strony ukraińskiej parametry kontraktu, które zostały zaprezentowane w Brukseli, są do zaakceptowania. KE chce, by kontrakt opiewał na 10 lat i przewidywał przesyłanie od 40 do 60 mld metrów³ surowca rocznie. Delegacja rosyjska nie była jednak w tym momencie w stanie zadeklarować zgody na te parametry. Moskwa gra wyraźnie na czas. Rosjanie domagają się pakietowego potraktowania sprawy nie tylko kończącego się kontraktu, ale też rozstrzygnięcia trybunału arbitrażowego w Sztokholmie. Nakazał on Gazpromowi wypłacić Naftohazowi odszkodowanie za to, że rosyjski monopolista nie dostarczał Ukraińcom wystarczającej ilości gazu do tranzytu na Zachód. Zadłużenie Gazpromu wobec Naftohazu wynosi 2,6 mld dolarów bez odsetek. Gazprom odmawia uregulowania tego zadłużenia. Chce załatwić tę sprawę przy okazji podpisania nowego kontraktu gazowego z Ukrainą.

18 października podczas spotkania z premierem Dmitrijem Miedwiediewem szef Gazpromu Aleksiej Miller nie wykluczył przedłużenia obecnego kontraktu tranzytowego z Ukrainą. Powiedział, że nie będzie innego wyjścia, jeśli od początku roku nie będzie po stronie ukraińskiego niezależnego operatora gazociągów. Tyle że dzień przed spotkaniem w Brukseli rząd ukraiński podjął decyzję o oddzieleniu systemu gazociągów od państwowego monopolu Naftohaz. Od 1 stycznia 2020 nowa państwowa spółka będzie zarządzała tranzytem gazu przez Ukrainę w celu uniknięcie możliwych konfliktów interesu i w celu zwiększenia transparentności rynku energetycznego. Jako członek unijnej Wspólnoty Energetycznej Ukraina jest zobowiązana przestrzegać unijnych regulacji w tym obszarze. W całym tym sporze na zdecydowanie lepszej pozycji znajduje się obecnie Ukraina. Wygrała w arbitrażu, ma wsparcie UE. Nie można też zapominać o powiązaniu kwestii gazowych z politycznymi. Gdyby Kijów miał pójść na jakieś ustępstwa ws. Donbasu, oczekiwał będzie ustępstw rosyjskich w kwestii tranzytu gazu. Wiele wskazuje też na to, że Rosja nie będzie miała gotowej alternatywnej trasy dostaw do Europy, jakim miał być gazociąg Nord Stream 2. Ukraińcom sprzyja też pogoda – ciepła jesień. Dzięki temu Naftohazowi udało się zmagazynować na zimę 21,6 mld m gazu, dużo więcej niż rok temu. Rosjanie chcą przy okazji umowy tranzytowej doprowadzić do wznowienia sprzedaży swego gazu Ukrainie. Kijów nie kupuje gazu bezpośrednio od Rosji od 2015 roku. Miller podkreślił 18 października, że strona rosyjska oczekuje od Kijowa deklaracji, czy będzie Ukraina kupowała rosyjski gaz, i w jakich ilościach. Dodał, że surowiec byłby znacznie tańszy, niż ten kupowany przez Ukrainę z kierunku zachodniego, choć to de facto ten sam, rosyjski gaz.

Kolejne spotkanie trójstronne ma się odbyć w listopadzie. Niewykluczone jest podpisanie porozumienia na pierwsze półrocze 2020 roku, które automatycznie stałoby się kontraktem długoterminowym po wypełnieniu odpowiednich warunków.

Wszystkie teksty (oprócz zdjęć) opublikowane przez Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich pochodzenia.

Powiązane wpisy
Top