RUSSIA MONITOR

Data: 29 czerwca 2017

Czarne chmury nad Gazpromem

Stany Zjednoczone rozpoczęły gazową ofensywę w Europie Środkowej i Wschodniej. Po pierwszej dostawie LNG dla Polski, za chwilę amerykański gaz dotrze też do Litwy. Jednocześnie USA próbują storpedować niemiecko-rosyjski projekt Nord Stream II. Zasilane przez amerykański gaz energetyczne Trójmorze może być głównym tematem wizyty Trumpa w Polsce. A na tym nie koniec problemów Gazpromu. Czyli Rosji.


© Jerzy Muszyński

Prezydent USA podczas wizyty w Warszawie na początku lipca zamierza promować eksport amerykańskiego gazu – poinformował główny doradca ekonomiczny Trumpa Gary Cohn. Kilkanaście dni wcześniej do Polski dotarła pierwsza dostawa amerykańskiego skroplonego gazu ziemnego (LNG). Jak oceniła wówczas premier Beata Szydło, takie kroki przyczyniają się do bezpieczeństwa i rozwoju Polski i dostawy te powinny stać się rutyną. Gratulacje z okazji tej dostawy złożył Polsce Departament Stanu. To nie przypadek, USA przechodzą do ofensywy gazowej. Jeszcze w kwietniu sekretarz energii Rick Perry zapowiedział, że eksport gazu łupkowego ma być narzędziem polityki nie tylko ekonomicznej USA, ale też zagranicznej. Ma być otwarty drugi terminal eksportu LNG.

Ogłoszono, że LNG z USA kupuje też Litwa. Spółka Lietuvos Duju Tiekimas pierwszy transport amerykańskiego LNG kupiła na rynku spot. Transport dotrze do Kłajpedy w drugiej połowie sierpnia, a gaz częściowo trafi do wielkiego magazynu na Łotwie. Sprzedawcą jest amerykański koncern Cheniere, ten sam, który zawarł umowę z polskim PGNiG.

USA wchodzą zdecydowanie na środkowoeuropejski rynek gazu, co oznacza kłopoty dla Gazpromu i jego niemieckich partnerów. Pierwszą ofiarą może stać się Nord Stream II. Amerykańska dyplomacja jest na tym polu bardzo aktywna od wiosny tego roku, zarówno w Danii jak i Brukseli. Na dodatek forsowane przez Senat USA sankcje mogą zmusić zachodnie firmy do zaprzestania finansowania bałtyckiego gazociągu.

A to nie wszystkie problemy Gazpromu, który i bez tego notuje gorsze wyniki finansowe, niż rok wcześniej. W listopadzie spodziewana jest decyzją sztokholmskiego Sądu Arbitrażowego w sprawie sporu pomiędzy Gazpromem i Naftohazem. Tak samo może zapaść rozstrzygnięcie w sporze Gazpromu z PGNiG. W obu sprawach to efekt rosyjskiej polityki gazowej i nadużywania przez Gazprom pozycji rynkowej. Rosyjski gigant mając świadomość, że jedynie on jest w stanie dostarczyć gaz zawyżał ceny surowca, nakładał ograniczenia w jego handlu, wymuszał odbiór minimalnych ilości surowca. W obu sporach, z Polską i z Ukrainą, wiele wskazuje na to, że Rosjanie przegrają i będą musieli wypłacić odszkodowania.

Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.