RUSSIA MONITOR

Data: 15 stycznia 2018

Rosyjska baza w Sudanie? Nierealne

Egipt, Libia, Cypr – nazwy tych krajów od dawna pojawiały się w kontekście spekulacji o nowych rosyjskich bazach wojennych we wschodniej części Morza Śródziemnego. Teraz doszedł jeszcze Sudan. Wzrost politycznej i militarnej aktywności Rosji w rejonie Morza Czerwonego nie oznacza jednak, że na sudańskim wybrzeżu powstanie rosyjska baza wojenna. Nie pozwolą na to interesy szeregu państw zainteresowanych strategicznym regionem. Wątpliwości budzą też intencje samego Sudanu – zaproszenie Rosjan może być tylko częścią szerszej gry umacniającej dyktatora Omara Baszira.

Źródło: kremlin.ru

W rosyjskich mediach pojawiły się nieoficjalne doniesienia o wysłaniu do Sudanu pierwszego oddziału najemników z Prywatnej Wojskowej Kompanii Wagnera. To formacja znana z udziału walkach w Donbasie, a ostatnio w Syrii. Nie wiadomo, czy te informacje są prawdziwe. Wiadomo, że Moskwa ostatnio coraz mocniej interesuje się Sudanem, gdzie w 2015 r. rosyjscy inżynierowie odkryli duże złoża złota, po czym podpisano największą w historii tego kraju umowę inwestycyjną. W lipcu 2017 r. Władimir Putin zaproponował prezydentowi Baszirowi spotkanie w Rosji. Kremlowi od lat nie przeszkadza fakt, że Międzynarodowy Trybunał Karny wydał nakaz aresztowania Baszira pod zarzutem ludobójstwa. Putin wysłał do Chartumu rosyjski samolot, żeby zapewnić bezpieczną dostawę dyktatora do Rosji. Do spotkania doszło 23 listopada 2017.

Baszir od razu powiedział, że potrzebuje ochrony przed „agresywnymi działaniami USA”. Bo to Waszyngton, jego zdaniem, jest winny tego, że w 2011 r. oderwał się bogaty w ropę Południowy Sudan. Za pomoc dyktator obiecał Putinowi uczynić z Sudanu rosyjski „klucz do Afryki”. Jest rzekomo zainteresowany zakupem myśliwców Su-30 i Su-35, kutrów rakietowych, trałowców, systemów obrony przeciwlotniczej, w tym S-300. Jeszcze w 2016 roku okazało się, że jest zgoda Rosji na wysłanie do Sudanu 170 czołgów T-72. Pytanie tylko, czym biedny i żyjący na kredyt Sudan miałby zapłacić za kolejne dostawy rosyjskiej broni? Baszir zasugerował: baza wojenna nad Morzem Czerwonym, w rejonie Port Sudan. Rosyjscy parlamentarzyści już zdążyli wyrazić wielkie zainteresowanie taką bazą. Ale sam Putin i minister Siergiej Szojgu są ostrożniejsi. Żeby od zera zbudować taką bazę, trzeba miliardów. A tymczasem sama rozbudowa baz w Syrii kosztuje. No a przede wszystkim pozostają pytania polityczne – bo rosyjski projekt w Sudanie największe niezadowolenie wzbudziłby nie tylko wśród wrogów Moskwy.

Powstanie rosyjskiej bazie zaledwie 300 km od Dżuddy Arabia Saudyjska potraktowałaby jako zagrożenie dla jej bezpieczeństwa oraz oczywiście dla bezpieczeństwa dostaw ropy i gazu z Zatoki Perskiej do Europy. Zadowolone na pewno nie byłyby też Chiny, od dawna cierpliwie budujące swoje wpływy w Afryce. Baza Rosjan osłabiłaby też pozycję Etiopii, militarnej potęgi w tej części Afryki. W Etiopczykach właśnie Sudan widzi przeciwwagę dla aliansu Erytrei z Egiptem. Do tej skomplikowanej gry należy też jeszcze wliczyć Turcję. Dopiero co wizytę w Sudanie złożył Recep Tayyip Erdogan. I jemu też Baszir złożył ofertę podobną do tej dla Putina. Sudańczycy są gotowi wydzierżawić Turkom wyspę Suakin koło Port Sudan. Ankara miałaby rozbudować tu turystyczną infrastrukturę i zmienić wyspę w punkt tranzytowy dla pielgrzymów w drodze do Mekki. Taki pomysł bardzo nie podoba się Egiptowi, który widzi w tym próbę zainstalowania w Sudanie wojsk tureckich (na dodatek Turcy pojawili się już w Somalii). Kair wysłał więc wojsko do Erytrei, przy granicy z Sudanem. To pogłębiło konflikt sudańsko-egipski (Kair oskarża Sudańczyków o wspieranie Bractwa Muzułmańskiego, zaś Chartum Egipcjan o wspieranie Sudanu Południowego).

Rosja lawiruje między Kairem a Chartumem. Sudańskie perspektywy nęcą, ale z drugiej strony jest coraz lepsza współpraca z Egiptem. 11 grudnia Putin odwiedził Kair, podpisano nowe umowy gospodarcze, współpraca wojskowa też jest coraz ściślejsza (np. wspólne ćwiczenia wojskowe, korzystanie z baz partnera). Sytuację komplikuje też polityka USA. Administracja Trumpa wycofała w październiku większość sankcji nałożonych na Sudan 20 lat temu. Amerykanie z zadowoleniem witają pewne kroki Baszira. Choćby udział sudańskich oddziałów w wojnie Arabii Saudyjskiej z szyicką rebelią w Jemenie czy poparcie przez Chartum dyplomatycznego bojkotu Iranu w 2016 r. Niewykluczone, że nęcąc Rosję czy Turcję bazami wojskowymi, Baszir chce tylko zyskać argument wobec USA. Celem jest uzyskanie gwarancji, że dyktator pozostanie u władzy także po wyborach 2020 r.

Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.

Powiązane wpisy
Top