RUSSIA MONITOR

Data: 22 września 2017

Ostatni test przed wyborami prezydenckimi

Przebieg i wyniki wyborów lokalnych i regionalnych w Rosji dały władzy sporo materiału do analizy. Błędem, przynajmniej w Moskwie, była gra na jak najniższą frekwencję wyborczą. Paradoksalnie jednak, to nie dobry wynik demokratycznej opozycji, ale słabość tzw. opozycji systemowej najbardziej powinna niepokoić Kreml.


© YURI KOCHETKOV PAP/EPA

W wyborach 10 września zdecydowanie zwyciężyła, zgodnie z oczekiwaniami, rządząca partia Jedna Rosja. Jej kandydaci – w wielu przypadkach była to reelekcja – wygrali we wszystkich 15 wyborach gubernatora. Za to opozycja wypadła dobrze w Moskwie, szczególnie dużo zyskując w niektórych radach dzielnicowych. Brak realnej konkurencji, nieufność do procesu wyborczego, ale też świadome działanie władz przyczyniły się do niskiej frekwencji.

Reżim zadbał o odpowiednie wyniki przy pomocy wielu środków. Bardzo skuteczną metodą jest eliminowanie potencjalnych kandydatów jeszcze przed wyborami. W tym roku w ten sposób usunięto groźnych rywali dla urzędujących gubernatorów. Fundamentem kontroli reżimu nad procesem wyborczym w Rosji jest jednak dostęp do kart do głosowania. Było więc i dosypywanie wypełnionych kart do urn, i eliminowanie głosów oddanych na opozycję podczas liczenia kart. Było to możliwe dzięki ograniczeniu swobody obserwatorów, dziennikarzy i członków komisji. Fałszerstw dopuszczano się podczas głosowania „w domu”. Plus tradycyjne metody: „wycieczki” pracowników i studentów do urn pod nadzorem przełożonych, dowożenie za darmo (lub za wódkę) wyborców do lokali wyborczych, wreszcie zwykłe przekupywanie wyborców.

Był to ostatni tego typu poważny sprawdzian dla władzy przed wyborami prezydenckimi w marcu 2018. I jeśli jakiś wniosek powinna ona wyciągnąć z głosowania 10 września, szczególnie w Moskwie, to taki, iż najskuteczniejszą metodą wypaczenia wyników wyborów jest odpowiednia selekcja kandydatów. Wyniki w Moskwie pokazały bowiem, że jeśli rządzący mają wiarygodnych konkurentów, jeśli elektorat ma realny wybór, to nawet fałszerstwa i presja ze strony władzy nie pomogą. W pewnym stopniu powtórzyła się sytuacja z 2013 r. (wtedy w wyborach mera Aleksiej Nawalny zdobył 27,2 proc.). Opozycja zdobyła większość w lokalnych radach w czternastu ze stu rejonów administracyjnych stolicy. W sumie kandydatom opozycji udało się wziąć aż 266 mandatów w 62 różnych rejonach. Liberalna partia Jabłoko zwiększyła stan posiadania z 15 do …176. Większość pozostałych 90 mandatów zdobyła koalicja Solidarność Ilji Jaszina. Mandat w radach rejonowych zdobył co czwarty kandydat Zjednoczonych Demokratów – wynik zaskakująco dobry dla opozycji. Nawet według oficjalnych wyników, opozycja stała się drugą siłą polityczną w stolicy. Jej liderzy, w tym Michaił Chodorkowski przekonują, że te wyniki udowodniły, iż nie warto bojkotować wyborów, że należy uczestniczyć w procesie wyborczym, nawet jeśli jest on poważnie deformowany przez władzę.

Tego może obawiać się obóz rządzący. Co prawda Jedna Rosja zdobyła w Moskwie ponad 75 proc. miejsc w radach, ale polaryzacja sceny politycznej, na razie w stolicy, jest niezwykle groźna dla reżimu. Nie po to pieczołowicie zbudowano kiedyś tzw. systemową opozycję. Partie takie jak komuniści czy LDPR Żyrinowskiego, formalnie opozycyjne, de facto popierają linię władz. Putin dążył do budowy idealnego systemu: z jednej strony obóz rządzący, z drugiej opozycja kontrolowana przez obóz rządzący. Bez miejsca dla realnych przeciwników władzy. W momencie, gdy faktyczni opozycjoniści stają się drugą po Jednej Rosji siłą, pojawia się realny dla elektoratu wybór. Biorąc pod uwagę zużycie obecnej władzy, grozi to Jednej Rosji problemami w bezpośredniej konfrontacji ze Zjednoczonymi Demokratami.

Propaganda reżimu bagatelizuje wyniki, wskazując na niską frekwencję: 14,8 proc. To oznacza, że elektorat opozycyjny zmobilizował się. Potwierdza się więc to, o czym od dawna mówią stratedzy kremlowscy: w wyborach prezydenckich im wyższa będzie frekwencja, tym lepiej dla Putina. Należy więc spodziewać się działań mobilizujących. Ale przede wszystkim władza zadba o to, by Putin nie miał poważnych rywali.

Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.