RUSSIA MONITOR

Data: 14 sierpnia 2017

Niemiecki adwokat Rosji

Gerhard Schroeder obejmie kolejne ważne stanowisko na szczytach rosyjskiego sektora energetycznego. I nie jest to tylko nagroda za niezwykłą lojalność wobec reżimu Władimira Putina. Nominacja byłego kanclerza Niemiec, wciąż dość wpływowego na niemieckiej lewicy, do zarządu koncernu Rosnieft’ ma swój ważny polityczny kontekst. Po pierwsze, wpisuje się w politykę Moskwy wobec wyborów w Niemczech (wrzesień 2017). Po drugie, jest reakcją na nałożenie nowych sankcji przez USA i wynikający z tego ostry spór pewnych krajów UE, z Niemcami i Austrią na czele, ze Stanami Zjednoczonymi i ich sojusznikami w Europie Środkowej, z Polską na czele.


© SASCHA STEINBACH PAP/EPA

Schroeder jest, obok Matthiasa Warniga, najwierniejszym niemieckim sprzymierzeńcem, a może raczej wykonawcą rosyjskiej polityki energetycznej. Jako kanclerz umożliwił realizację projektu podmorskiego gazociągu bezpośrednio z Rosji do Niemiec, by zaraz po odejściu z urzędu objąć kierownicze stanowiska w podmiotach budujących i zarządzających Nord Stream. Schroeder jest obecnie przewodniczącym komisji akcjonariuszy spółki Nord Stream, mającej budować drugą nitkę gazociągu. Decyzją rosyjskiego rządu (dekret premiera Dmitrija Miedwiediewa) Gerhard Schroeder został kandydatem na stanowisko niezależnego dyrektora największego rosyjskiego koncernu naftowego Rosnieft’. Zasiądzie w zarządzie obok innego urzędującego już tam Niemca, byłego oficera wywiadu Stasi, Matthiasa Warniga. Warnig to od wielu lat jeden z kluczowych biznesowych współpracowników Władimira Putina. Szefem Rosniefti, która zbudowała swą obecną potęgę na aktywach odebranych Jukosowi, jest Igor Sieczin. Obecnie można go uznać, jeśli chodzi o zakres wpływów politycznych, biznesowych i w aparacie bezpieczeństwa, jak też osobiste relacje z Putinem, za osobę numer 2 w Rosji. Rosnieft’ jest jedną z firm, na które UE i USA nałożyły sankcje jeszcze w 2014 roku. Ma też duże interesy gazowe i inwestycje w Niemczech (rafinerie nad Bałtykiem).

Ujawnienie informacji o zamiarze powołania Schroedera do władz Rosniefti należy rozpatrywać w trzech aspektach: biznesowym, politycznym i międzynarodowym. Angaż wciąż znanego polityka może zapowiadać aktywność Rosniefti i jej mającego wielkie ambicje szefa na rynku niemieckim. Niewykluczone są też ruchy spółki w kierunku aktywizacji jej gazowego segmentu. Drugi ważny kontekst to nałożone niedawno nowe sankcje amerykańskie na Rosję, a przede wszystkim ta ich część, która może poważnie uderzać w energetyczne projekty eksportowe Rosji. Nominacja dla Schroedera ma pokazać inwestorom zachodnim, że mimo nowych okoliczności Moskwa nie zmienia planów ws. Nord Stream 2, ale też ma podsycać spór niemiecko-amerykański na tym tle. Eskalacji tego sporu (ku uciesze Rosji) sprzyja kampania wyborcza w Niemczech. Kandydat SPD na kanclerza Martin Schulz prezentuje zdecydowanie antyamerykańską postawę i mówi, że wzorem jest dla niego Schroeder, który 15 lat temu sprzeciwił się przystąpieniu Niemiec do amerykańskiej interwencji przeciwko Irakowi. Socjaldemokraci są zdecydowanie prorosyjscy, a ich szef Sigmar Gabriel jest częstym gościem w Moskwie. Ostatnio Schroeder znów stał się aktywny w szeregach partii. Na konwencji SPD w czerwcu delegaci witali go wielkim aplauzem. W swym wystąpieniu b. kanclerz skupił się na atakowaniu USA, wzywaniu do poprawy relacji z Rosją i apelowaniu do Niemców, by nie ulegali „ultimatum” Amerykanów w sprawie podniesienia wydatków na obronność do 2% PKB.

Sondaże skazują jednak SPD na wyraźną porażkę w starciu z obecnym chadeckim koalicjantem w wyborach 24 września. Być może uznano, że jedynym ratunkiem na poprawę notowań jest jeszcze bardziej radykalny antyamerykanizm. Gra Schroederem w wykonaniu Kremla tylko temu sprzyja. Dla więzi transatlantyckich ma to negatywne skutki, a w Niemczech zaowocuje umiarkowanie sprzyjającym Rosji rządem z udziałem CDU/CSU i radykalnie prorosyjską opozycją z główną rolą SPD. Jedni i drudzy będą dążyli do storpedowania projektu wielkiego importu amerykańskiego LNG do naszej części Europy, osłabienia sojuszników USA i wzmocnienia rosyjskich partnerów z Gazpromem na czele. To może się przełożyć na jeszcze bardziej antypolski kurs Berlina po wyborach.

Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.