RUSSIA MONITOR

Data: 26 września 2017

Moskwa konsekwentna w sprawie kryzysu koreańskiego

Zaostrza się konflikt między Koreą Północną a Stanami Zjednoczonymi, a Rosja się tylko do tego przyczynia. Kolejne wypowiedzi przedstawicieli Moskwy sprowadzają się do twierdzenia, że Pjongjangu nie należy zastraszać, jak ma to robić rzekomo Waszyngton, ale nawiązać dialog i próbować przekonać Kim Dzong Una „łagodnie, sugestiami i perswazją”. To samo Rosja powtarza od kilku miesięcy, a efektem jest tylko coraz groźniejsze zachowanie Korei Północnej. Każdy kolejny miesiąc zwiększa zagrożenie ze strony arsenału północnokoreańskiego. Moskwa igra z ogniem, po cichu wspierając Pjongjang przeciwko USA, ale bez intencji wywołania wielkiej wojny na Dalekim Wschodzie. Sytuacja może się bowiem wymknąć spod kontroli, zwłaszcza przy takich graczach, jak nieprzewidywalny Kim Dzong Un i nie uciekający od nawet najtrudniejszych siłowych rozwiązań Donald Trump.


© KCNA / JUSTIN LANE PAP/EPA

Na ostatnią wymianę gróźb na linii Pjongjang – Waszyngton, zarówno tę korespondencyjną, jak i na forum ONZ, zareagował Kreml. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow 22 września wyraził „głębokie zaniepokojenie” eskalacją napięcia w „kwestii północnokoreańskiej”. Dwa dni później telewizja NTW przedstawiła natomiast stanowisko szefa rosyjskiej dyplomacji. Siergiej Ławrow uważa, że Stany Zjednoczone nie uderzą na Koreę Północną, bo są przekonane, że Pjongjang ma broń jądrową, której mógłby użyć. Szef MSZ podkreślił, że obecny kryzys można rozwiązać za pomocą bardziej elastycznego podejścia. „Tyko łagodnie, sugestiami i perswazją” – powiedział Ławrow pytany o położenie kresu groźbom ze strony Pjongjangu. Dodał, że jeśli Waszyngton nie skorzysta z tej metody, może dojść do nieprzewidywalnej katastrofy, w której „dziesiątki jeśli nie setki tysięcy niewinnych ludzi w Korei Południowej, lecz także, oczywiście, w Korei Północnej, w Japonii będą cierpieć, a Rosja i Chiny też blisko leżą”.

W niczym nie odbiega to od wcześniejszych wypowiedzi wysokich rangą rosyjskich dyplomatów czy nawet samego Władimira Putina. Takie stanowisko jedynie zachęca Kim Dzong Una do dalszego eskalowanie konfliktu. Jest to w interesie Moskwy, która widzi w Korei Północnej instrument do walki z USA, a kryzys na Półwyspie Koreańskim jako kluczowy obecnie międzynarodowy problem odwracający uwagę Amerykanów od innych, dla Rosji dużo ważniejszych, obszarów i kwestii, choćby Syrii czy Ukrainy. Rosja, która od dawna pomagała KRLD rozwijać potencjał rakietowy i wspomaga reżim nielegalnymi dostawami ropy naftowej, chce, aby obecny kryzys przedłużał się, choć faktycznie nie uważa, by w jej interesie był ostatecznie wybuch wojny. Ta bowiem skończyłaby się niechybnie klęską Korei Północnej. Rosja straciłaby wówczas bufor na Dalekim Wschodzie, pozycja USA ulegałby wzmocnieniu, a międzynarodowy wizerunek Moskwy mógłby ulec pogorszeniu.

Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.