BALTIC MONITOR

Data: 30 sierpnia 2018

Łotwa: więzienie za fake news?

W sierpniu Łotewska policja aresztowała 21-letniego mieszkańca Rygi. Chłopak był odpowiedzialny za stworzenie sieci niszowych portali internetowych rozprzestrzeniających na Łotwie fałszywe wiadomości. To jeden z nielicznych przypadków, kiedy szerzący nieprawdziwe informacje w Internecie ponoszą odpowiedzialność karną. Sprawa młodego Łotysza to też przykład na to, że szerzenie fake news nie zawsze musi być motywowane działalnością polityczną, czasem jest to chęć łatwego zarobku na ludzkiej ciekawości.

ŹRÓDŁO: WIKIMEDIA.COMMONS

W połowie lipca uwagę łotewskich mediów zagarnęła informacja o tym, że zawaliło się jedno z ryskich centrów handlowych. Według krążącej w mediach informacji kilkuset rannych ugrzęzło pod ruinami budynku, a także odnotowano kilka przypadków śmiertelnych. Informacja w mgnieniu oka rozchodziła się w mediach społecznościowych. Przypominała do złudzenia historię z 2013 roku, kiedy to w Ryskiej dzielnicy Zolitūde faktycznie doszło do zawalenia się konstrukcji supermarketu, a w wyniku tragedii kilkadziesiąt osób było poszkodowanych. Ta historia była jedną z większych tragedii jaka miał miejsce w nieodległej Łotwie.

Tegoroczna informacja o zawaleniu się Ryskiej Galerii Alfa okazała się fałszywką. Jej źródłem był niszowy portal informacyjnych publikujący fake news – Redzams.net (obecnie niedostępny w sieci). Ta sytuacja momentalnie wzburzyła życie publiczne Łotwy. Minister Spraw Wewnętrznych Rihards Kozlovskis wezwał krajowe służby do rozpoczęcia internetowego pościgu za sprawcą, który wypuścił fałszywkę.

Fake news jako biznes

Właścicielem strony, która była źródłem fałszywej informacji, był 21-letni raper Niks Endziņš (Neids). Według informacji zebranych przez dziennikarzy śledczych z bałtyckiego centrum dziennikarstwa śledczego Re:Baltica, młody Łotysz zawiadował całą siecią portali i profili na Facebooku, których zadaniem było rozprzestrzenianie fałszywych informacji w łotewskim internecie. Re:Baltica informuje, że celem Endziņša był łatwy zysk. Sam Endziņš w wywiadzie stwierdził, że przychód z jednego portalu potrafił przekraczać nawet 2 000 euro miesięcznie. Nie wiadomo oczywiście, czy kwoty te odzwierciedlały stan rzeczywisty zarobków, ale faktem jest, że raper był wstanie opłacić copywriterów, którzy tworzyli wymyślone treści.

Łotewscy dziennikarze śledczy zidentyfikowali trzy strony internetowe Endziņša, które stanowiły podstawę sieci rozsiewającej nieprawdziwe informacje. Cześć z nich opierała się na prostej metodzie naśladownictwa nazw poważnych portali. Przykładowo, jedną ze stron zidentyfikowanych przez Re:baltica było Delffi.lv, nawiązujące do nazwy jednego z głównych portali w kraju Delfi.lv (zdublowana litera F).

Informacje opublikowane na stronach należących do Endziņša następnie trafiały w obieg mediów społecznościowych, przede wszystkim na łamach kontrolowanych przez rapera profili-agregatorów. Następnie posty były udostępniane przez fałszywe lub kupione profile imitujące zwykłych użytkowników Facebooka. Taki proces pomagał szybko i skutecznie dotrzeć do szerokiego audytorium. Dalsze udostępnianie przez zwykłych użytkowników portalu zapewniały kontrowersje tytuły i treści artykułów.

Młodociany gang fejkerów

To nie pierwsza sytuacja, kiedy media wspominały o tzw. gangach fałszywych informacji. Wszyscy mieli świadomość, że taka działalność jest prowadzona, były też podejrzenia kto konkretnie może się tym zajmować. Problemem było odnalezienie sposobu na ukrócenie działalności młodocianego gangu.

Zgodnie z rozpoznaniem łotewskiej prasy, w kraju działało 4 chłopaków zarabiających na fałszywych informacjach. Inicjatorem przedsięwzięcia był Raivis Raspopovs, który pierwszy uruchomił sieć fałszywych portali generujących zyski. Znajomość z nim umożliwiła Endziņšowi założenie własnych stron i kanałów. Do biznesu, opartego na piramidzie relacji, pod Endzinšem dołączyło dwóch nastolatków. Media ze względu na ich niepełnoletność podają tylko imiona – Arturs i Edgars.

Kara za głupotę?

Łotewskie prawo nadal nie przywiduję bezpośredniej kary za publikacje fałszywych informacji. Mimo tego 24 sierpnia Endziņš (21 lat) trafił do aresztu. Jak twierdzi policja, w trakcie dochodzenia okazało się, że podejrzany prawdopodobnie dokonał wyłudzeń przez internet. Na komisariat trafili także dwaj nieletni – Edgars i Arturs. Po kilku godzinach zostali odesłani do domu, z zakazem opuszczania kraju.
Łotewski przypadek wskazuje na to, że szerzenie fałszywych informacji nie jest wyłącznie próbą oddziaływania na życie polityczne, ale może być też wyłącznie sposobem na łatwe zarabianie pieniędzy. Sama motywacja nie powinna jednak mieć wpływu na karanie takich działań. Wybryk chłopaka można uznać za zakłócanie porządku publicznego i sianie paniki. Kluczowym pytaniem jest, czy rozprzestrzenianie fałszywych informacji można uznać za rodzaj terroryzmu oraz jak to się ma do sytuacji, w której motywatorem nie było manipulowanie opinią publiczną, a bezmyślność? Ten przykład szczególnie pokazuje, że terroryzm informacyjny to zjawisko, które wymaga opracowania odpowiednich rozwiązań legislacyjnych.

Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.

Powiązane wpisy
Top