RUSSIA MONITOR

Data: 3 października 2017

Kurdyjski dylemat Moskwy

Stanowisko Rosji wobec niepodległościowych aspiracji irackich Kurdów pokazuje słabość bliskowschodniej polityki Kremla. To bowiem kolejny problem, w którym Rosjanie próbują grać na dwie strony. I zamiast zyskać jako mediator, tracą w oczach obu zwaśnionych stron, gdyż nie potrafią zająć jednoznacznego stanowiska. Istnieje tu też podobieństwo do polityki wobec kryzysu północnokoreańskiego. Tak jak na Dalekim Wschodzie Moskwa wspiera Pjongjang, ale nie chce eskalacji aż do wybuchu wojny, tak na Bliskim Wschodzie Rosjanie wspierają irackich Kurdów i inwestują tam w ropę i gaz, ale zarazem nie chcą niepodległego Kurdystanu, bo to zaszkodziłoby uch stosunkom z Irakiem, Turcją i Iranem.


© GAILAN HAJI PAP/EPA

Rosja była jedynym dużym międzynarodowym graczem, który nie potępił otwarcie referendum niepodległościowego. Choć oficjalnie dyplomaci rosyjscy powtarzają, że popierają integralność terytorialną Iraku. W związku z referendum rosyjskie MSZ ostrzegło 27 września władze Iraku i Kurdów przed podejmowaniem działań, które mogłyby destabilizować Bliski Wschód oraz zachęciło obie strony do dialogu. MSZ podkreśliło, iż Rosja szanuje narodowe ambicje Kurdów, jednak opowiada się za integralnością terytorialną Iraku.

Moskwa od dawna lawiruje między Irbilem a Bagdadem, co nieco przypomina próby jednoczesnego zadowolenia Izraela i Hamasu. Dobre relacje z Irakiem sięgają 1958 roku, gdy wojskowi, którzy obalili prozachodnią monarchię, postawili na zbliżenie z Sowietami. Ale także z Kurdami Rosjanie mają tradycyjnie dobre stosunki. Od czasów wieloletniego pobytu na emigracji w ZSRR Mustafy Barzaniego, klan Barzanich utrzymuje ciepłe relacje z Moskwą (syn Mustafy, Masud Barzani jest prezydentem Regionalnego Rządu Kurdystanu).

Niepodległy Kurdystan byłby jednak wbrew interesom Rosji w regionie – przede wszystkim Moskwa musiałaby dokonać wyboru: Irbil czy Bagdad. No i skomplikowałoby to relacje rosyjskie z Turcją i Iranem, z którymi dobrze współpracuje się w Syrii (zaraz po kurdyjskim referendum Putin przeprowadził trójstronne rozmowy telefoniczne z przywódcami obu krajów). Po drugie, jeśli Ankara spełni groźbę i w razie ogłoszenia niepodległości przez Kurdystan zamknie ropociąg Kirkuk-Ceyhan, uderzy to w rosyjskie inwestycje w złoża ropy i gazu w północnym Iraku.

Rosja zainwestowała w sektor ropy i gazu w Kurdystanie cztery miliardy dolarów w ciągu ostatniego roku, prześcigając USA i stając się największym zagranicznym inwestorem w północnym Iraku. W lutym br. Rosnieft’ ogłosiła, że z góry sfinansuje dwuletni kontrakt na zakup kurdyjskiej ropy. W czerwcu podpisano kolejny kontrakt, aż na 20 lat, w myśl którego Rosnieft’ ma kupować kurdyjską ropę i przetwarzać ją w niemieckich rafineriach. Rosjanie mają też pomagać Kurdom w eksploatacji pięciu pól naftowych. 18 września Rosnieft’ ogłosiła projekt finansowania budowy gazociągowej infrastruktury w Kurdystanie – mającej do 2020 r. osiągnąć przepustowość 30 mld m³ rocznie.

Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.