RUSSIA MONITOR

Data: 5 października 2017

Katalońska awantura. Czego chce Rosja?

Nagłośnienie przez hiszpańskie media rosyjskiego udziału w eskalacji nastrojów wokół referendum w Katalonii wpisuje się w widoczny na Zachodzie trend do wyolbrzymiania wręcz destabilizacyjnej roli i możliwości Moskwy. Nie oznacza to, że powinno się lekceważyć działania sił prorosyjskich. Głównym ich celem nie jest wcale niepodległa Katalonia, lecz jedynie jak najgłębsza i najdłuższa wewnętrzna niestabilność Hiszpanii i całego Zachodu. Podobnym celem polityka rosyjska kierowała się też podczas wyborów w USA, referendum w Wielkiej Brytanii, wyborów we Francji i Niemczech.


© JIM HOLLANDER PAP/EPA

Polityka Rosji wobec kryzysu w Hiszpanii realizowana jest niemal dokładnie według wzorca stosowanego wcześniej w innych krajach. Oficjalnie Moskwa deklaruje désintéressement. Rzecznik prezydenta, Dmitrij Pieskow oświadczył, że referendum niepodległościowe w Katalonii to wewnętrzna sprawa Hiszpanii. Nieoficjalnie zaś, czy to w mediach, czy w wypowiedziach poszczególnych polityków, czy w sferze Internetu, Rosja stawia na Katalończyków. Co nie oznacza, że Moskwa chce niepodległej Katalonii. Podobnie nie chciała prezydenta Donalda Trumpa. Chodzi o dzielenie i osłabianie zachodnich instytucji demokratycznych. Powodowanie, że zwycięska strona w konflikcie jest osłabiona i można podważać jej legitymację. Dlatego propaganda prorosyjska tak dużo mówiła o łamaniu praw człowieka, a nawet wręcz „ekspedycji karnej” wysłanej przez Madryt do Katalonii.

Rosja znów szermuje znaną wcześniej retoryką dotyczącą separatyzmów w Europie. Sięgając po popularny mechanizm: najpierw prorosyjski polityk europejski mówi coś zgodnego z linią Kremla, a następnie anglojęzyczne media rosyjskie to rozpowszechniają jako „głos rozsądku w Europie”. Lider Partii Wolności, Heinz-Christian Strache, w wywiadzie udzielonym austriackiej telewizji porównał sytuację w Katalonii do tej na Krymie. Następnie telewizja RT nagłośniła ten cytat: „Referendum na Krymie, jak i w Katalonii, było przeprowadzone na bazie prawa do samostanowienia i jego wynik był bardzo jasny”. Z kolei deputowany Aleksiej Puszkow uznał referendum za porażkę Zachodu na jego własne życzenie: „Przypomnijmy sobie, jak NATO popierało separację Kosowa. Moskwa ostrzegała: to otworzy puszkę Pandory w Europie. Katalonia jest efektem otwarcia puszki”.

Faktem jest, że pewne środowiska separatystyczne w Katalonii mają powiązania z Rosją, zaś rosyjscy hakerzy i trolle wspomagają w Internecie separatyzm kataloński. Rosyjskie media nagłośniły wypowiedź Enrica Folcha z Partii Katalońskiej Solidarności dla Niepodległości, który powiedział, że niepodległa Katalonia popierałaby Moskwę na forach międzynarodowych i uznała niepodległość Abchazji i Osetii Południowej. Bardzo aktywną działalność wymierzoną w Madryt prowadzili Rosjanie i ich sprzymierzeńcy (m.in. Assange i Snowden) na Twitterze i Facebooku. Tematem referendum zajmowało się nie mniej niż 600 prokremlowskich kont (realnych i fikcyjnych). Rosyjscy hakerzy utrudniali też rządowi Hiszpanii zamykanie portali i stron internetowych wzywających do separatyzmu Katalonii.

Wszystkie teksty publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła. Obrazy nie mogą być wykorzystywane bez pozwolenia.

Powiązane wpisy
Top