INFO-CHECK UKRAINE

Data: 16 sierpnia 2017

Rosyjscy propagandyści straszą żołnierzy Sił Zbrojnych Ukrainy Gwardią Narodową

Rosyjska propaganda potrafi skutecznie wzniecać nieporozumienia i wrogość pomiędzy Gwardią Narodową Ukrainy a Siłami Zbrojnymi Ukrainy. Przyznał to w wywiadzie dla portalu apostrophe.ua komendant Gwardii Narodowej gen. Jurij Allerow. Jego zdaniem wynika to z faktu, iż w strefie operacji antyterrorystycznej na wschodzie Ukrainy wojskowi mają dostęp wyłącznie do kanałów telewizyjnych Federacji Rosyjskiej i separatystów.


© SERGEY DOLZHENKO PAP/EPA

Jak stwierdził gen. Allerow: „rosyjska propaganda zawsze pragnie tego, aby zasiać wrogość między Gwardią Narodową Ukrainy a Siłami Zbrojnymi Ukrainy. I udaje się to jej, ponieważ niestety w strefie operacji antyterrorystycznej oglądają niemal wyłącznie rosyjskie kanały telewizyjne i miejscowe – separatystyczne. Nasze wieże telewizyjne, ustawione tam, posiadają zbyt mały promień zasięgu, ażeby pokryć cały obszar Donbasu. I póki co nie ma ich zbyt wiele”. Zdaniem komendanta Gwardii Narodowej rodzi to obecnie wiele problemów. „Zbieram chłopców, którzy zajmują się zasobami informacyjnymi – mówi w wywiadzie Allerow – i oświadczam im: Trzeba coś robić, trzeba zmniejszyć tę presję na podświadomość żołnierzy, kiedy jest wrogość między Gwardią Narodową a Siłami Zbrojnymi. Do takiej myśli skłoniła mnie mała, ale dość znacząca sytuacja. Zwróciła się do nas Ambasada Łotwy z prośbą o ochronę transportu pomocy humanitarnej od granicy do strefy operacji antyterrorystycznej. Wyraziłem zgodę i przydzieliłem samochód z eskortą. Pojechaliśmy do urzędy celnego, skierowaliśmy ludzi, sam ambasador pojechał do strefy operacji antyterrorystycznej, do Awdiiwki. Pojechali też nasi ochotnicy, pojechały dziewczęta, studiujące w Kanadzie… I właśnie w Awdiiwce jedna z tych dziewcząt – rozmawiałem z nią osobiście – powróciła z linii frontu, gdzie stacjonował wówczas pododdział Sił Zbrojnych, i płacze. My wszyscy, włącznie z ambasadorem, zwróciliśmy się z pytaniem, co się wydarzyło. Uspokoiła się nieco i opowiedziała, że tam na linii frontu spotkała pięćdziesięcioletniego brodatego żołnierza, który siedział na czołgu, a z jego oczu ciekły łzy. Kiedy zapytała go, dlaczego płacze, wyjaśnił: „Za nami jest Gwardia Narodowa. Jeśli będziemy się wycofywać – oni będą nas rozstrzeliwać”.
W ocenie gen. Allerowa taki jest sposób myślenia wielu żołnierzy na linii frontu, a wynika to z wpływu rosyjskiej propagandy. Jako dowód przytacza materiał filmowy, nagrany w 2017 roku, w którym Rosjanie pokazują jak dobrze jest w Gwardii Narodowej Ukrainy, a jak źle w Siłach Zbrojnych. Materiały takie mają wzmagać rozbrat między obiema ukraińskimi formacjami. W dalszej części Allerow informuje o próbach przeciwdziałania próbom poróżnienia Sił Zbrojnych i Gwardii Narodowej poprzez takie akcje, jak wspólne oddawanie krwi dla potrzebujących, ale przyznaje jednocześnie, że strona ukraińska nie prowadzi żadnych przeciwdziałań informacyjnych wobec tego typu rosyjskich ataków.

Opinia gen. Allerowa potwierdza, że mimo trwającego od ponad trzech lat konfliktu strona ukraińska pozostaje podatna na propagandowe wpływy ze strony Rosji i podległych im separatystów na wschodzie kraju. Okazuje się, że nawet członkowie ukraińskich formacji wojskowych zaangażowanych w obronę ojczyzny nie są wystarczająco zabezpieczeni przed działaniem wrogiej propagandy. Z pewnością propaganda rosyjska ma jeszcze większy wpływ na stałych mieszkańców zamieszkujących obszar przyfrontowy.

Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.