RUSSIA MONITOR

Data: 9 sierpnia 2017

Rosja ratuje Maduro

Dla Kremla Wenezuela staje się na zachodniej półkuli tym samym, czym jest Syria na Bliskim Wschodzie. Rosjanie nie mogą dopuścić do upadku przyjaznego reżimu, jeśli chcą zachować w ogóle jakieś znaczące wpływy w regionie. Dlatego Rosja pompuje w wenezuelski budżet miliardy dolarów – wykorzystując do tego kanały współpracy biznesowej naftowych koncernów.

© SERGEI CHIRIKOV / POOL PAP/EPA

Rosja subsydiuje Wenezuelę za pośrednictwem Rosniefti – jej szef Igor Sieczin twierdzi, że z powodów czysto biznesowych (nadzieja na inwestycje w atrakcyjne złoża). Rosjanie liczą, że stojący na skraju bankructwa kraj dopuści ich na większą skalę do ogromnych zasobów ropy. W rzeczywistości jest to czysto polityczna decyzja. W ten sposób Kreml wspiera reżim Nicolasa Maduro, czyli angażuje się w konflikt wewnętrzny w Wenezueli.

Rosnieft zgodziła się właśnie przekazać wenezuelskiemu państwowemu koncernowi naftowemu PDVSA 6 mld dolarów z góry, choć przecież jest ryzyko bankructwa lub co najmniej potężnych kłopotów firmy w związku ze staczaniem się Wenezueli w odmęty wojny domowej. Przedpłata następuje w ramach kontraktu na dostawy ropy i produktów naftowych zawartego kilka lat temu między Rosnieftią a PDVSA. Już wcześniej PDVSA dostała od Rosjan łącznie 2,5 mld dolarów w kilku transzach między majem 2016 a kwietniem 2017. Środki także transferowano w przedpłacie za zakontraktowane dostawy surowca. Tak potężne zastrzyki finansowe mają ratować reżim Maduro. Ze względu na utrzymujące się od długiego czasu niskie ceny ropy naftowej Wenezuela znalazła się w poważnym kryzysie gospodarczym (trzycyfrowa inflacja, dwucyfrowy spadek PKB). Pogłębia go kryzys polityczny, przybierający w ostatnim czasie charakter niemal wojny domowej. Uzależniony od petrodolarów budżet musi być zasilany z rezerw walutowych, ale te wynoszą już tylko jedną dziesiątą tego, co cztery lata temu.

Utrzymanie przyjaznej władzy w Caracas to dla Rosji być albo nie być właściwie całości wpływów na kontynencie amerykańskim. To Wenezuela ekonomicznie wspomaga (przede wszystkim tanim paliwem) Kubę, Boliwię czy Nikaraguę. Reżim założony przez Hugo Chaveza ściśle współpracuje też choćby z Kubą w obszarze bezpieczeństwa (wojsko, służby specjalne). Moskwa sprzedaje broń i zapewnia dyplomatyczne wsparcie Wenezueli co najmniej od 2005 roku. Kluczową rolę odgrywa tu, podobnie jak zresztą w relacjach z Kubą, Igor Sieczin. Nic dziwnego, że to właśnie kierowany przez niego koncern pełni dziś rolę finansowego ratownika reżimu chavistów. Poważne problemy Maduro Rosjanie chcą wykorzystać do pogłębienie zależności Wenezueli od ich wsparcia. Nie chodzi tylko o politykę – swoje ambicje ma tu także Sieczin. Rosniefti nie zależy na surowcu z Wenezueli (to ułamek ropy, którą pozyskuje rosyjski gigant), ale na udziałach w wenezuelskich projektach wydobywczych. Problem w tym, że opozycja już ostrzegła, że Nicolas Maduro nie ma mocy by zawierać jakiekolwiek finansowe umowy. Jest więc ryzyko, że jeśli nawet Rosnieft’ dostanie teraz jakieś udziały w złożach Wenezueli, to po ewentualnym obaleniu obecnego prezydenta nowa władza je unieważni. Taką lekcję Rosjanie odebrali już swego czasu w Libii po upadku Muammara Kadafiego. Angażowanie się w ratowanie Maduro jest też dla Moskwy ryzykowne z powodów geopolitycznych: lada moment Wenezuela może stać się nowym, kolejnym polem konfrontacji z USA.

Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.