RUSSIA MONITOR

Data: 26 maja 2017

Polowanie na Czubajsa, Putin słabnie

Zaskakujące zwroty sytuacji w sprawie menedżerów ROSNANO oskarżanych o defraudację. Łączy się tu kilka kluczowych obecnie wątków rosyjskiej polityki: konflikt Prokuratury Generalnej z Komitetem Śledczym, ofensywa siłowików przeciwko tzw. liberałom, pozycjonowanie Putina przed wyborami prezydenckimi. Próba odparcia ataku na Anatolija Czubajsa zakończyła się porażką. To kolejny w ostatnich miesiącach sygnał o słabnącej pozycji Putina.


© YURI KOCHETKOV PAP/EPA

Leonid Mełamed to osoba z najbliższego kręgu obecnego szefa państwowej korporacji ROSNANO, Anatolija Czubajsa. Był dyrektorem generalnym i członkiem rady dyrektorów korporacji w latach 2007-2008. W lipcu 2015 roku wylądował w areszcie domowym. Według śledczych, Mełamed w imieniu ROSNANO zawarł kontrakty z korporacją inwestycyjno-finansową Alemar, której współwłaścicielem był on sam. Alemar miała za 220 mln rubli zapewnić ROSNANO usługi konsultacyjne. Jednak śledczy twierdzą, że pod pozorem wykonywania usług, dyrektor finansowy ROSNANO Swiatosław Ponurow oraz zastępca szefa korporacji Andriej Małyszew, w ciągu pół roku „nielegalnie wyprowadzali środki” na konta spółki Mełameda i jego partnerów. Sam Mełamed nie przyznaje się do winy. Swoich podwładnych broni też od początku Czubajs. Zresztą sprawę Mełameda natychmiast zinterpretowano jako atak na szefa ROSNANO.

I oto, po półtora roku, Prokuratura Generalna informuje, że zwraca sprawę do Komitetu Śledczego w celu wykonania dodatkowych czynności, a zastępca prokuratora generalnego Jurija Czajki, Wiktor Grin mówi, że to z powodu „poważnych naruszeń przepisów prawodawstwa karno-procesowego”. Mełamed i Ponurow odzyskują wolność. Zwycięstwo Czubajsa? Nie tak szybko. Jeszcze tego samego dnia z Prokuratury Generalnej nadchodzi nowy komunikat: Czajka zmienił decyzję zastępcy i jednak przekazał sprawę do sądu. Działa tu ten sam mechanizm co przy innych głośnych sprawach z pogranicza biznesu i polityki, choćby byłego gubernatora kirowskiego Nikity Biełycha czy byłego ministra rozwoju gospodarczego Aleksieja Uljukajewa. Co łączy ich z Czubajsem? Przynależność do tzw. liberałów, których wpływy kurczą się od 2014 roku – górę biorą siłowicy. Dlatego zaskoczeniem był ruch Grina burzący narrację śledczych ws. Mełameda. Grin nie jest samodzielny, robi zawsze to, co zlecą mu z góry. Musiał mieć polecenie Czajki. Szef prokuratury od lat jest skonfliktowany z szefem Komitetu Śledczego Aleksandrem Bastrykinem, ale na tak spektakularne uderzenie bez zgody Putina by się nie zdecydował. Na prezydenta z kolei mógł wpłynąć jeden z obrońców Mełameda, Siergiej Kirijenko, były premier i były szef Rosatomu, od niedawna jeden z najważniejszych urzędników na Kremlu.

Co więc się stało, że mimo zielonego światła od prezydenta, po niecałym dniu Czajka zmienił odwrócił losy sprawy? Ktoś interweniował, na tyle potężny, że prokurator zaryzykował niezadowolenie Putina. Chyba, że to sam prezydent zmienił zdanie pod czyimś wpływem – być może Igora Sieczina. To zły sygnał nie tylko dla Czubajsa, ale i Putina. Kolejny raz okazuje się, że nie jest władcą absolutnym i coraz bardziej musi się liczyć ze zdaniem siłowików. Było to widać już w sprawie Uljukajewa czy sporu Sieczina z Kadyrowem. Prezydent słabnie, bo jest coraz bardziej uzależniony od jednego skrzydła obozu władzy. Jego wcześniejsza niemal absolutna władza wynikała z opierania się na kilku filarach i na rozgrywaniu frakcji i klanów. Dziś widać, że Putin przestaje być najwyższą instancją w „rodzinnych” sporach putinokracji. To zaś zwiększa ryzyko agresywnych działań w polityce zewnętrznej, a zarazem zapowiada ostry wewnętrzny kurs przed wyborami prezydenckimi. W których udziału zresztą Putin jeszcze nie zgłosił.

Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.