RUSSIA MONITOR

Data: 30 maja 2017

Kreatywna księgowość energetycznych czempionów

Rosyjska gospodarka przeżywa kryzys, kurczą się dochody zwykłych obywateli, nie starcza budżetu na wszystkie planowane wydatki, topnieją w zastraszającym tempie fundusze rezerwowe. Ale w pewnych firmach kryzysu jakby nie było, wręcz przeciwnie. Przy politycznej akceptacji z samej góry Gazprom i Rosnieft’ ograniczają wpłaty do budżetu federalnego, wypłacają zaś gigantyczne premie swoim szefom, nominatom prezydenta.


© DUMITRU DORU PAP/EPA

Członkowie rady dyrektorów Gazpromu mają otrzymać za wyniki w okresie lipiec 2016 – czerwiec 2017 aż 245 mln rubli (ponad 4 mln dolarów), czyli o 23% więcej niż rok wcześniej. Rosnieft’ przebija Gazprom: zapowiedziała gotowość wypłacenia członkom zarządu 1,5 mld rubli (26,5 mln dolarów) i to nie za rok, a za kwartał. Takie sumy zbulwersowały część deputowanych w Dumie. Ale w przypadku Gazpromu i Rosniefti najciekawsza jest jednak sprawa dywidend. W 2016 roku podjęto decyzję, że państwowa spółka powinna oddawać połowę czystego zysku. Można to policzyć na dwa sposoby: albo podług rosyjskich reguł księgowości, albo międzynarodowych standardów. Rząd postanowił płacić dywidendy od większej sumy, czyli tym drugim sposobem. Ale prezydent w maju powiedział, że skonsolidowany zysk Gazpromu liczony według księgowości międzynarodowej jest w znacznym stopniu papierowy, więc rząd powinien obliczyć dywidendy od realnego zysku spółki. Co oznacza, że budżet dostanie mniejsze środki (CZYTAJ WIĘCEJ).
Rosnieft’ nie płaci w ogóle dywidendy do budżetu, ale gromadzi ją w Rosnieftiegazie, który zarządza dużymi pakietami akcji Gazpromu, Rosniefti i Inter RAO. 100 proc. spółki należy do państwa. Jedyną funkcją Rosnieftiegazu było dotychczas przekazywanie do budżetu dywidend z akcji energetycznych gigantów. Zaskoczeniem była informacja rządowa, że w 2016 roku spółka zanotowała straty w wysokości 90,4 mld rubli, więc trudno mówić o dywidendach. Zaraz potem sama jedno z mediów poinformowało, że Rosnieftiegaz wydała komunikat, że w 2016 roku uzyskała dochody w wysokości 596 mld rubli. Ale cały ten sukces przekreśliła jedna decyzja: przekazanie do budżetu federalnego 692,4 mld rubli otrzymanych ze sprzedaży 19,5% akcji Rosniefti. Za tę samą transakcję kierownictwo Rosniefti chce wypłacić sobie astronomiczne premie. Tłumaczy je „szczególnymi osiągnięciami”, czyli zakupem Baszniefti i sprzedażą własnych akcji zagranicznemu inwestorowi w warunkach sankcji. Tyle że realny wynik finansowy koncernu jest kiepski. W 2016 roku czysty zysk Rosniefti był dwa razy mniejszy niż w 2015 r. (181 mld rubli). A zakup Baszniefti trudno uznać za świetny interes, skoro okazało się, że najlepsze aktywa z tej spółki już wyprowadzono wcześniej (stąd pozew wobec AFK Sistema).

Skąd więc taka bezczelność menedżerów obu gigantów energetycznych? Gazprom jest de facto narzędziem Kremla i odgrywa ważną rolę w polityce zagranicznej. Natomiast na czele Rosniefti (oraz rady dyrektorów Rosnieftiegazu) stoi Igor Sieczin, znany z tego, że do perfekcji doprowadził ideę rosyjskiej prywatyzacji. Nie poszczególnych spółek, jak to się działo za Jelcyna, ale całego państwa.

Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.