RUSSIA MONITOR

Data: 29 sierpnia 2017

Komu najbardziej zagraża Zapad 2017

Nie Polska, nie kraje bałtyckie, nie Białoruś. Jeśli ćwiczenia Zapad 2017 mogą teraz realnie komuś zagrozić, to jest to Ukraina. Rosyjskie oddziały na Białorusi oznaczają powstanie Frontu Północnego – a jest to scenariusz, którego w Kijowie bardzo obawiano się od początku wojny z Rosją w Donbasie. Rozpętaniu nowej awantury wojennej na wschodzie Europy może sprzyjać napięcie na Dalekim Wschodzie. Na Kremlu istnieje pogląd, że ważniejszy od Ukrainy jest dla Donalda Trumpa problem zagrożenia dla USA i ich sojuszników ze strony Korei Południowej.


© SERGEI ILNITSKY

Ćwiczenia Zapad 2017 mogą być wykorzystane do przykrycia rozwinięcia zgrupowań uderzeniowych armii rosyjskiej – ostrzega minister obrony Ukrainy Stepan Połtorak. Celem miałaby być oczywiście Ukraina. Połtorak zwrócił uwagę, że Rosjanie przerzucili na Białoruś lotnictwo przeznaczone do ćwiczeń przed planowanym terminem. Minister obrony Ukrainy przypomniał 2008 rok, gdy po zakończeniu ćwiczeń Kaukaz-2008 większość jednostek rosyjskich pozostała w regionie by być zaraz potem wykorzystana do ataku na Gruzję.

Lada moment okaże się, że Ukraina jest niemal zupełnie okrążona przez wojska rosyjskie. Na nic wtedy zda się przeprowadzona dwa lata temu wielka operacja przesunięcia na wschód i południe najlepszych bojowych jednostek stacjonujących wcześniej w bazach na północnym zachodzie Ukrainy w konfiguracji niemal niezmienionej od początku niepodległości. Dziś mamy rosyjskie oddziały na południu (Krym, Morze Czarne), na południowym wschodzie (Donbas), na północnym wschodzie (na kierunku Czernihów-Sumy, w obwodzie biełgorodzkim, skąd najkrótsza droga na Kijów), wreszcie na południowym zachodzie (Naddniestrze). Bezpieczna jest właściwie tylko granica na północnym zachodzie, z Rumunią, Węgrami, Słowacją i Polską. Wraz z pojawieniem się wojsk rosyjskich na Białorusi, potencjalny front wojny Ukrainy z Rosją bardzo się wydłuża. To znacznie pogarsza strategiczne położenie państwa ukraińskiego – zwłaszcza, jeśli Rosjanie, choćby nawet ich część, pozostaną na Białorusi po zakończeniu ćwiczeń. Dotychczas północna długa granica Ukrainy była miękkim podbrzuszem – trudno zresztą spodziewać się, by Kijów było stać na utrzymanie znacznych sił na tak różnych kierunkach. Moskwa zyska jeszcze jedną opcję ewentualnego uderzenia i zmusi Kijów do podzielenia potencjału obronnego. Co prawda Łukaszenka zapewniał wiele razy, że z kierunku białoruskiego nic Ukrainie nie grozi, ale co będzie mógł zrobić, jeśli Rosjanie wykonają jakiś nagły ruch? Zresztą wystarczy już sama ich obecność, aby związać uwagę i część sił ukraińskich.

Oficjalnie w ćwiczeniach ma brać udział 13,5 tys. żołnierzy rosyjskich. Litwa twierdzi jednak, że faktyczna liczba może przekraczać 100 tys. Sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy Ołeksandr Turczynow poszedł jeszcze dalej, mówiąc o 240 tys. Rosjan.

Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.