RUSSIA MONITOR

Data: 2 maja 2017

Atomowe strachy

Rosja konsekwentnie łamie międzynarodowe traktaty i rozwija zakazany typ uzbrojenia. Świadczy to o determinacji Moskwy, która wie, że Stany Zjednoczone mają ogromną konwencjonalną przewagę militarną. Jedynym polem, gdzie Rosjanie mogą rzucić wyzwanie głównemu wrogowi jest broń jądrowa. Stąd ciągłe informacje o rozbudowie środków zdolnych do jej przenoszenia. Trudno ustalić stopień ich wiarygodności, ale ważniejsze są tutaj efekty psychologiczne.


© EPA/SERGEI ILNITSKY PAP/EPA

Rosja ogłosiła, że w połowie kwietnia odbył się udany test pierwszego na świecie manewrującego pocisku ponaddźwiękowego. 3M22 Cyrkon ma zasięg 400 km, może przenosić głowice konwencjonalne i jądrowe, porusza się z prędkością blisko 10 000 km na godzinę. Cyrkony mają być nieosiągalne dla istniejących amerykańskich systemów antyrakietowych. Rosjanie twierdzą więc, że wprowadzenie tej broni na służbę zmieni równowagę sił na morzu. Problem w tym, że nie ma pewności, iż test był udany i czy faktycznie tak szybko i sprawnie przebiegają prace nad tą bronią. Może to być tylko element rosyjskiej gry psychologicznej z Amerykanami. Polega ona na przekonywaniu rywala o szybkim i imponującym jakościowo wzroście atomowego potencjału Rosji. Na przykład 8 kwietnia dowódca Rosyjskich Sił Powietrzno-Kosmicznych ogłosił, że wkrótce jego jednostki zostaną uzbrojone w systemy rakietowe ziemia-powietrze S-500 Prometeusz. Broń ta ma mieć zasięg rażenia 600 km i niszczyć do dziesięciu nadlatujących pocisków balistycznych jednocześnie. Rosjanie twierdzą też, że oprócz rozwijania nowych typów broni, wymieniają starsze systemy na nowsze, już działające. Na przykład systemy rakietowe Toczka wymienia się na Iskander-M.

To właśnie na bazie systemu Iskander – zdaniem części ekspertów – Rosjanie opracowują nowy typ rakietowego pocisku kierowanego. I to już nie jest tylko propaganda, ale fakty. Piszą o tym oficjalnie Amerykanie, gdyż ta nowa broń łamie traktat rozbrojeniowy z 1987 roku. Departament Stanu wydał doroczny raport o stanie kontroli zbrojeń. Wynika z niego, że już kolejny – czwarty z rzędu – rok Rosja rozwija projekt odpalanych z lądu pocisków kierowanych naruszający Traktat o Siłach Atomowych Średniego Zasięgu (Intermediate-Range Nuclear Forces Treaty). Traktat INF został podpisany przez USA i ZSRR i miał wyeliminować wszelkie rakietowe pociski kierowane i balistyczne w Europie. Rosja jako prawny spadkobierca ZSRR, odziedziczył i to zobowiązanie. Z którego teraz przestaje się wywiązywać. Po raz pierwszy formalnie Stany Zjednoczone oskarżyły Rosję o prace nad pociskiem naruszającym INF w 2014 roku. Ale już wtedy eksperci twierdzili, że projekt uruchomiono już kilka lat wcześniej. Co więcej, w marcu br. dowództwo amerykańskiej armii poinformowało Kongres, że Rosja zaczęła rozmieszczać zakazane pociski. Część kongresmenów wzywa, by na nowe zagrożenie rosyjskie odpowiedzieć rozmieszczeniem w Europie amerykańskich pocisków średniego zasięgu. O ile informacja o nowym pocisku kierowanym oznacza realny wzrost zagrożenia dla krajów NATO w Europie, to doniesienia o nowych typach uzbrojenia dalekiego zasięgu są przez stronę rosyjską powielane w celu zastraszania Stanów Zjednoczonych. W strategii rosyjskiej na czoło wysuwa się założenie, że jedynym środkiem zatrzymania ewentualnej zbrojnej odpowiedzi USA na agresywne działania Rosji wobec europejskich sojuszników Ameryki (szczególnie na wschodniej flance) jest szantaż atomowy. Nie tylko groźba użycia jądrowej broni taktycznej w rejonie działań wojennych, ale też uderzenia na cele na kontynencie amerykańskim.

Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.