RUSSIA MONITOR

Data: 10 maja 2017

Pokój po rosyjsku

Im więcej szczegółów dotyczących rosyjskiego planu wprowadzenia w Syrii stref bezpieczeństwa wychodzi na jaw, tym bardziej potwierdzają się pierwotne obawy, że projekt służy wzmocnieniu sojusznika Moskwy, Baszara el-Asada. To kolejna polityczna inicjatywa rosyjska, która nie zwiększy szans na pokój w Syrii, ale jedynie zostanie propagandowo wykorzystana przez Kreml. Obawy te mają najwyraźniej Amerykanie, którzy wstrzymują się z jednoznacznym stanowiskiem ws. stref.

Kwestie związane z porozumieniem mają 10 maja przedyskutować podczas spotkania w Waszyngtonie sekretarz stanu USA Rex Tillerson i szef MSZ Rosji Siergiej Ławrow. Szef połączonych sztabów gen. Joseph Dunford rozmawiał o strefach bezpieczeństwa z naczelnikiem sztabu generalnego rosyjskiej armii, gen. Walerijem Gierasimowem 7 maja. I wciąż nie ma odpowiedzi na wiele pytań dotyczących różnych szczegółów, o czym 8 maja powiedział szef Pentagonu. Jim Mattis oświadczył, że USA dokładnie zbadają rosyjską propozycję utworzenia kilku tzw. stref bezpieczeństwa w Syrii. Sekretarz obrony mówił jednak, że plan pozostawia bez odpowiedzi wiele pytań, choćby o dokładny przebieg granic stref i o to, kto będzie je zabezpieczał.

Tak naprawdę odpowiedzi na to drugie pytanie udzielił tego samego dnia minister spraw zagranicznych Syrii. Walid al-Moallem poinformował, że to oddziały rosyjskie, a nie międzynarodowe siły pod egidą ONZ będą pilnowały zawieszenia broni w strefach powstałych w wyniku przeforsowanego przez Moskwę porozumienia. Szef dyplomacji Asada podkreślił, że Damaszek nie zgodzi się na przyjęcie jakichkolwiek innych obcych sił, które monitorowałyby rozejm, dostawy pomocy humanitarnej i innego rodzaju działania w strefach bezpieczeństwa. „Rosyjski gwarant jasno wskazał, że będą tam jego policja wojskowa oraz centra obserwacyjne” – powiedział Moallem.

Choć Kreml jest przeciwny wprowadzaniu do Syrii „błękitnych hełmów”, to na początku tego tygodnia zwrócił się do Rady Bezpieczeństwa ONZ z wnioskiem o przyjęcie rezolucji popierającej porozumienie ws. stref bezpieczeństwa. Członkowie Rady negocjują obecnie tekst rezolucji. Strefy mają ostatecznie powstać na początku czerwca. Syryjski minister zastrzegł, że ich powstanie nie oznacza, że siły rządowe nie będą „stanowczo” odpowiadać na wszelkie naruszenia rozejmu przez rebeliantów. Już teraz zasugerował, że rebelianci mogą nie przestrzegać postanowień porozumienia. Moallem dodał, że jego rząd oczekuje, że jednym z pierwszych kroków wprowadzania stref bezpieczeństwa powinno być zerwanie przez „umiarkowanych” rebeliantów współpracy z „ekstremistami” i wypchnięcie przez nich „ekstremistów” poza granice stref. W innym wypadku lotnictwo rządowe będzie nadal prowadzić naloty wewnątrz stref. Oczywiście jest to już kolejny warunek stawiany przez Asada, trudny do zrealizowania przez rebeliantów. Musieliby oni bowiem wejść w otwarty zbrojny konflikt z bardziej radykalnymi oddziałami – nawet w wypadku sukcesu, siły „umiarkowane” uległyby osłabieniu, co leży oczywiście w interesie reżimu. Widać też już wyraźnie, że Asad szuka jakiegokolwiek pretekstu, aby mimo wprowadzenia stref i rozejmu, nadal atakować – wewnątrz stref – rebeliantów.

Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.