RUSSIA MONITOR

Data: 14 sierpnia 2017

Ominąć i zablokować Ukrainę

Rosja systematycznie, powoli ale uparcie, buduje szlaki komunikacyjno-transportowe omijające terytorium Ukrainy. Dzieje się to w obszarach gazociągów, linii kolejowych, połączeń morskich. Celem jest uniezależnienie się od tranzytu przez ukraińskie terytorium oraz przygotowanie sobie pola do uderzenia w gospodarkę sąsiada. Skoro nie skutkują środki militarne i polityczne, Moskwa chce zdestabilizować prozachodnie władze w Kijowie środkami ekonomiczno-finansowymi.


© MAXIM SHIPENKOV PAP/EPA

Jedenastego sierpnia Rosyjskie Koleje Żelazne zaczęły testowanie nowo wybudowanej linii kolejowej Żurawka-Millerowo. Jeszcze tej jesienią na liczącej 122 km trasie omijającej terytorium Ukrainy pojawić się mają pociągi pasażerskie. Linia łączy obwody woroneski i rostowski na południu Rosji, jej budowę polecił w 2015 roku Władimir Putin. Większość połączenia zbudowała brygada wojsk kolejowych, a budowa kosztowała ponad 900 mln dolarów. Linia Żurawka-Millerowo zastąpi dotychczasową trasę, która na odcinku blisko 40 km biegła przez wysunięty na wschód fragment terytorium Ukrainy.

Siódmego sierpnia rosyjskie ministerstwo transportu ogłosiło zamiar czasowego zamknięcia międzynarodowego szlaku morskiego w Cieśninie Kerczeńskiej, która łączy Morze Azowskie z Morzem Czarnym. Rosjanie jako pretekst podali budowę mostu mającego połączyć Rosję z okupowanym Krymem. Cieśnina została zamknięta na kilkanaście godzin w dniu 9 sierpnia – choć mogły przepływać jednostki rosyjskie, co potwierdza prawdziwy charakter decyzji. Zamykanie cieśniny uderza bowiem ekonomicznie w Ukrainę, odcinając leżące nad Morzem Azowskim porty w Berdiańsku i przede wszystkim Mariupolu. Stąd eksportuje się gros ukraińskiej stali produkowanej w Donbasie. Należy oczekiwać kolejnych takich zamknięć cieśniny, co oznacza niepewność biznesową dla eksporterów ukraińskich, a przy dłuższym zamknięciu może wręcz zrujnować przemysł metalurgiczny w Donbasie.

Największym i najważniejszym dla Moskwy projektem omijania Ukrainy jest jednak strategia budowy gazociągów biegnących na Zachód poza granicami ukraińskimi. To przede wszystkim projekt Nord Stream 2, mający podwoić eksport rosyjskiego gazu po dnie Bałtyku do Niemiec. Ostatnio zauważono wyraźną korelację między zwiększeniem transportu rosyjskiego gazu lądową odnogą Nord Stream, czyli gazociągiem OPAL, a zmniejszeniem tranzytu gazu przez Ukrainę. To jedynie potwierdza, że Rosjanom bałtycki gazociąg ma posłużyć do wywarcia presji na Kijów ws. nowego kontraktu na tranzyt (obecny wygasa w 2019 r.), a w ostateczności do zupełnej rezygnacji z połączeń biegnących przez Ukrainę. Pozbawiłoby to Kijów dużych zysków z opłat tranzytowych. Ominięcie Ukrainy jest też jednym z motywów budowy gazociągu Turkish Stream, dnem Morza Czarnego do Turcji.

Wszystkie te długofalowe działania Rosji, od połączeń kolejowych omijających Donbas i lądowego połączenia z Krymem (most w Kerczu) po gazociągi szerokim łukiem omijające Ukrainę, służyć mają ekonomicznemu osłabieniu sąsiada i zmniejszeniu jego znaczenia strategicznego w oczach Zachodu. To zaś nieuchronnie uderzy także w Polskę. Nie chodzi tylko o prawdopodobną destabilizację sąsiada, ale też otwarcie drogi do podobnych działań Rosji wobec naszego kraju (chociażby zamknięcia Gazociągu Jamalskiego).

Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.