Data: 22 lipca 2021 Autor: Patryk Szczotka

Chińczycy zajmą miejsce Amerykanów w Afganistanie?

Zbliżająca się ostateczna data wycofania amerykańskich wojsk z Afganistanu jest nie tylko znakiem końca pewnej epoki w polityce zagranicznej Stanów Zjednoczonych Ameryki, lecz może być także istotna w kontekście chińskiego zaangażowania w tym regionie.

ŹRÓDŁO: Sasha India / „Urumqi (Xinjiang Uyghur Autonomous Region)”

Talibowie niezwykle szybko obejmują kontrolę nad kolejnymi częściami kraju, zaś według opublikowanego w połowie czerwca przez środowisko wywiadowcze USA raportu, afgański rząd może upaść w przeciągu sześciu miesięcy od wycofania amerykańskiej armii z terenu tego państwa. Zgodnie z powiedzeniem, że natura nie znosi próżni, dochodzi do przebalansowania równowagi sił w regionie, a Państwo Środka ma kilka powodów, by Afganistan był krajem stabilnym i wolnym od radykalnych ugrupowań.

Granica chińsko-afgańska jest stosunkowo krótka i przebiega przez trudno dostępny teren, jednak pomimo tego oddziela od Afganistanu region niezwykle dla Pekinu wrażliwy – Region Autonomiczny Sinciang-Ujgur, znany pod chińską transkrypcją jako Xinjiang. Ten rzadko zaludniony, stanowiący około 1/6 całego terytorium Chińskiej Republiki Ludowej, obszar jest w ostatnich latach kojarzony z kwestią ludności ujgurskiej, wobec której rząd w Pekinie stosuje praktyki nazywane coraz częściej mianem ludobójstwa oraz destrukcji rodzimej kultury. Siły separatystyczne w regionie co najmniej od lat 90 ubiegłego stulecia walczyły przeciwko chińskiej władzy, co doprowadziło nie tylko do starć zbrojnych, lecz także aktów terrorystycznych. Obecnie rząd w Pekinie chwali się stabilnością i spokojem w regionie, jednak istnieją solidne przesłanki, by wierzyć, że Islamska Partia Turkiestanu, ugrupowanie odpowiedzialne za minimum 200 ataków terrorystycznych na terenie Xinjiangu działa aktualnie właśnie w Afganistanie. Organizacja Narodów Zjednoczonych alarmuje, że ugrupowanie może przerzucać przez afgańsko-chińską granicę do Xinjiangu swoich bojowników w celu odtworzenia państwa islamskiego. Takie działania są dla strony chińskiej absolutnie niedopuszczalne i spotkały się z chińską reakcją już jakiś czas temu. W 2018 roku afgańska ambasada w Pekinie poinformowała, że ChRL pomaga w utworzeniu na terenie kraju brygady górskiej mającej wspierać działania antyterrorystyczne. Siły Ludowej Policji Zbrojnej od jakiegoś czasu działają z baz w Tadżykistanie zaledwie 10 mil od granicy z Afganistanem. Pojawiły się również doniesienia o chińskich działaniach w afgańskim Korytarzu Wachańskim w prowincji Badachszan.

Oprócz kwestii bezpieczeństwa, stabilny Afganistan to także szansa na dalszy rozwój chińskiej Inicjatywy Pasa i Szlaku, choć warto zauważyć, że dotychczasowe działania strony chińskiej nie uniknęły krytyki, chociażby ze względu na problemy przy projekcie drogi łączącej Kabul z Dżalalabadem. Współpraca ekonomiczna ma jednak także swoje jasne strony, co można zobaczyć na przykładzie handlu orzeszkami piniowymi, nieco niszowym, lecz świetnym przykładzie chińskiego zainteresowania regionem. W listopadzie 2019 roku chińskie firmy zakontraktowały zakup afgańskich orzeszków piniowych na kwotę 2,2 miliarda dolarów w ciągu następnych pięciu lat. W 2018 roku otwarto także korytarz powietrzny do Szanghaju, spodziewając się wzrostu przychodów z eksportu tego towaru do 1 miliona dolarów. Latem 2019 roku zakończono budowę linii kolejowej Mazar-i-Sharif do Hairatan i zainaugurowano linię towarową wiodącą przez Uzbekistan i Kazachstan. Tego typu inicjatywy mogą się rozwijać wyłącznie przy względnej stabilności wewnętrznej Afganistanu. Leżący w tych kontaktach potencjał zdają się potwierdzać informacje chińskich służb celnych, według których wartość handlu między Chinami a Afganistanem niemal podwoiła się, wynosząc 338 mln USD w 2013 r. i aż 629 mln USD w 2019 r.

Warto zwrócić uwagę, że niezależnie od tego, czy ChRL zdecyduje się postawić na obecny rząd, czy też Talibów, sama próba wypełnienia pustki powstałej po wycofaniu się Amerykanów z Afganistanu stoi w sprzeczności z doktryną nieangażowania się w wewnętrzne sprawy innych państw, stąd bezpośrednia interwencja (na przykład przy eskalacji aktywności separatystów ujgurskich na terenach przygranicznych) jest mało prawdopodobna, choć nie niemożliwa. Nawet ograniczone działania militarne, na przykład w obrębie Korytarza Wachańskiego obarczone są ryzykiem rozszerzenia zaangażowania i wpadnięcia w sytuację, która niegdyś sprawiła kłopoty Sowietom i Amerykanom. Pekin jest jednak w stanie pochwalić się działaniami przedsięwziętymi w sprawie Afganistanu, między innymi uczestnictwem w rozmowach regionalnych, współpracą ze Stanami Zjednoczonymi i Pakistanem w sprawie negocjacji z Talibami, a także nieskutecznymi naciskami, aby Szanghajska Organizacja Współpracy zajęła się aktywniej sprawą Afganistanu. Chiny udzieliły także ograniczonego wsparcia afgańskim, tadżyckim i pakistańskim siłom granicznym.

Przed rządem w Pekinie otworzyła się przestrzeń do wypełnienia pozostawionej przez Amerykanów luki oraz intensyfikacji podjętych już działań. Po słowach takich jak te wypowiedziane przez byłego prezydenta Afganistanu Hamida Karzaja, otwarcie nazywającego zachodnią interwencję „nieudaną misją”, chińscy dyplomaci dostali do ręki kolejny argument, by podkreślać nieudolność działań Stanów Zjednoczonych. Jakąkolwiek ścieżkę zaangażowania obierze rząd w Pekinie, z pewnością będzie musiał brać pod uwagę także relacje z państwami takimi jak Pakistan (tradycyjny sojusznik Chin w regionie, wspierający także Talibów) czy Iran. Obecne władze afgańskie we współpracy z Chińczykami widzą nie tylko wzajemne korzyści ekonomiczne, ale także możliwość wypełnienia pustki po wycofaniu się USA. Takie wsparcie równałoby się jednak uznaniu Talibów za przeciwników, co nie jest Pekinowi na rękę, chociażby w przypadku wspomnianych wcześniej stosunków z Pakistanem. Z kolei zwycięstwo Talibów może oznaczać potencjalne wzmocnienie organizacji terrorystycznych (w tym ujgurskich separatystów) działających na terenie Afganistanu, gdyż mimo porozumień z Al-Dauszy, w których Talibowie zobowiązali się do utrzymania zagranicznych bojowników poza krajem, działalność tego typu ugrupowań zdaje się nie słabnąć. Na nic mogą zdać się także deklaracje uznające Chiny za „przyjazne państwo”. Bierna postawa i przyzwolenie na trwanie konfliktu także szkodzi ekonomicznymi interesom Chińczyków w regionie. Cokolwiek postanowią decydenci w Pekinie, muszą uważać, by nie skończyć podobnie do dwóch innych mocarstw, które podjęły interwencję w Afganistanie.

Wesprzyj nas

Jeżeli przygotowane przez zespół Warsaw Institute treści są dla Państwa przydatne, prosimy o wsparcie naszej działalności. Darowizny od osób prywatnych są niezbędne dla kontynuacji naszej misji.

Wspieram

Wszystkie teksty publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła oraz autora. Obrazy nie mogą być wykorzystywane bez pozwolenia.

Powiązane wpisy
Top