RUSSIA MONITOR

Data: 11 maja 2018

Zaskakująca inauguracja Putina

Początek nowej kadencji prezydenckiej Władimira Putina może oznaczać zwrot w polityce Kremla. Zaprzysiężenie miało bardziej techniczny, niż „carski” charakter, zaś Putin skupił się w przemówieniu na sprawach krajowych, na bolączkach zwykłych ludzi i ambicjach rozwoju Rosji – ale już nie militarnego i nie geopolitycznego. Kwestie polityki międzynarodowej zostały niemal pominięte, nie było też akcentów wrogości wobec innych państw. Taka inauguracja, w połączeniu z dekretem z 7 maja i przewidywanym składem rządu, jak też zaskakująco mało agresywny charakter obchodów Dnia Zwycięstwa, sugerują, że Putin będzie chciał doprowadzić do poprawy relacji z Zachodem – póki co, realne jest to tylko w przypadku krajów europejskich, przede wszystkim Niemiec.

ŹRÓDŁO: KREMLIN.RU

Władimir Putin został zaprzysiężony 7 maja podczas uroczystości w Wielkim Pałacu Kremlowskim, dawnej rezydencji carów. W krótkim przemówieniu inauguracyjnym były zdania, które powinny spodobać się tak liberałom, jak i konserwatystom. Putin obiecał bronić suwerenności i statusu mocarstwowego Rosji, ale przy tym obiecał technologiczny przełom. Wbrew wcześniejszym oczekiwaniom, ceremonia nie miała „imperatorskiego” charakteru. Przeciwnie, była bardzo techniczna, krótka, nawet z ludźmi przy ulicy, a i goście na Kremlu zachowywali się dużo swobodniej niż sześć lat temu. Zrezygnowano też z tradycyjnego bankietu na Kremlu. Po prostu zwykła prezydencka inauguracja, a nie rodzaj carskiej koronacji – „sakralny” element inauguracji musiał się też jednak znaleźć, choć był bardziej ukryty. Po zaprzysiężeniu prezydent wziął udział w nabożeństwie odprawionym przez patriarchę Cyryla na Kremlu.

Już sam charakter inauguracji wskazuje, w jakim kierunku będzie szedł Putin przynajmniej w pierwszej fazie kadencji. Zapowiedź reform to sygnał wysłany na Zachód. Nie było w wystąpieniu agresywności wobec świata zewnętrznego, nie było o potrzebie zwiększania wydatków na armię, nie było o konieczności zaciskania pasa i mobilizacji w obliczu zewnętrznego zagrożenia. Była ręka wyciągnięta na zgodę. „Opowiadamy się za równą i wzajemnie korzystną współpracą ze wszystkimi państwami w interesie pokoju i stabilności na naszej planecie. Rosja jest silnym, aktywnym i wpływowym uczestnikiem życia międzynarodowego; bezpieczeństwo kraju i zdolności obronne są wiarygodnie zapewnione. Nadal będziemy przywiązywać do tych kwestii konieczną, dużą uwagę” – mówił Putin, od razu przechodząc do kwestii krajowych: „Ale teraz musimy użyć wszelkich dostępnych dla nas możliwości aby w pierwszej kolejności zająć się najważniejszymi celami rozwoju krajowego, aby osiągnąć gospodarczy i technologiczny przełom oraz zwiększyć konkurencyjność w sferach określających naszą przyszłość”.

W ten sposób Putin odpowiada na zapotrzebowanie Rosjan. Sondaże wskazują, że rodacy już przyzwyczaili się do osiągnięć Kremla na arenie międzynarodowej, nie ma już tego głodu dowartościowania się jako „wielkiego mocarstwa”. Rosja odzyskała szacunek, teraz pora na poprawę bytu zwykłych ludzi. Około połowy Rosjan oczekuje zmian w rządzeniu krajem oraz konieczność reform. Te odsetki wciąż rosną – i przy niepewnej sytuacji gospodarczej Putin nie mógł tego zlekceważyć. Tym bardziej, że na arenie międzynarodowej nie ma się już czym za bardzo chwalić. Dowartościowanie Niemców na Kremlu (Schroeder i Warnig w pierwszych szeregach gości podczas inauguracji) to symbol rozpoczęcia dyplomatycznej ofensywy Putina. Jej celem jest reset w stosunkach z Europą, czemu sprzyja polityka Trumpa (Iran, energetyka). Pozorując reformy w kraju i nęcąc poprawą stosunków zachodnich partnerów Putin zyskuje czas – a w rzeczywistości po prostu nie ma w tej chwili innego wyjścia. Ograniczenie agresywności na scenie światowej musiało w końcu nastąpić – więc Putin skorzystał z okazji, jaką jest inauguracja nowej kadencji.

Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.

Powiązane wpisy
Top