UKRAINE MONITOR

Data: 22 września 2018

Wybory prezydenckie. Poroszenko wraca do gry

Po raz pierwszy od wielu miesięcy notowania Petra Poroszenko poszły na tyle w górę, że w najnowszym sondażu wchodzi on do drugiej tury wyborów prezydenckich. Zaplanowano je na marzec 2019 – do tego czasu wiele się jeszcze może wydarzyć. Ale choć prezydent wciąż wstrzymuje się z deklaracją co do startu, to wszystko wskazuje na to, że będzie ubiegał się o reelekcję. Głównym rywalem jest oczywiście Julia Tymoszenko. Już można zakładać, że w walce o głosy Ukraińców ważnym czynnikiem będzie rzeczywiste czy rzekome poparcie Rosji dla uczestnika lub uczestników wyborczej batalii.

ŹRÓDŁO: PRESIDENT.GOV.UA

Wyniki sondażu opublikowanego 14 września wskazują, że pierwszą turę wyborów prezydenckich na Ukrainie wygrałaby była premier Julia Tymoszenko, która w drugiej turze miałaby za przeciwnika Petra Poroszenkę. Sondaż przeprowadziło wspólnie kilka ośrodków: Centrum im. Razumkowa, Kijowski Międzynarodowy Instytut Socjologii oraz Centrum Socis. Wśród osób, które zamierzają uczestniczyć w głosowaniu, poparcie dla Tymoszenko deklaruje 12,9 proc. Po niej jest Poroszenko z wynikiem 8,4 proc. Uwagę zwraca jednak, że tuż za prezydentem, z niewiele mniejszym poparciem plasuje się czterech innych kandydatów, w tym były minister obrony Anatolij Hrycenko (7,5 proc) oraz przywódca partii Opozycyjny Blok Jurij Bojko (7,1 proc.). Najwyższe poparcie dla Tymoszenko nie jest żadnym zaskoczeniem. Za to po raz pierwszy od wielu miesięcy pojawiło się badanie, w którym Poroszenko uzyskał wysokie, drugie miejsce. W poprzednich zajmował dalsze pozycje.

Poroszenko oświadczył w dniu publikacji sondażu, że ogłosi swoją decyzję o udziale w przyszłorocznych wyborach prezydenckich, gdy zacznie się kampania wyborcza. Dodał za to, że doskonale wie, którzy kandydaci odpowiadają Kremlowi. Poroszenko ostrzegł, że rosyjska strategia jest długofalowa, a jej celem jest zawrócenie Ukrainy z kursu na Zachód poprzez kolejne wyborcze wygrane „piątej kolumny”. Zwycięstwo sprzyjającego Moskwie kandydata w wyborach prezydenckich ma pozwolić zbudować wokół niego prorosyjski obóz w Radzie Najwyższej po wyborach parlamentarnych. A potem postawić kropkę nad i w wyborach lokalnych w 2020 r.

Notowania mogą oczywiście jeszcze ulec zmianie – wciąż niemal co czwarty ankietowany nie wie lub nie chce powiedzieć, na kogo zagłosuje (23,4%) – i jest to zależne do kilku czynników. Po pierwsze, skuteczności sztabów wybiorczych poszczególnych kandydatów. Po drugie, od skali i skuteczności zaangażowania administracji na rzecz konkretnego kandydata. Po trzecie, od układów i porozumień między poszczególnymi siłami politycznymi. Po czwarte, od stanu relacji z Rosją i polityki Moskwy w kontekście ukraińskich wyborów. Elektorat prorosyjski może okazać się wcale nie tak mały. To przede wszystkim etniczni Rosjanie, część prawosławnych niechętnych oderwaniu się ukraińskiej Cerkwi do moskiewskiego patriarchatu oraz tzw. elektorat nostalgii za sowieckimi czasami. Uwagę zwraca duże rozproszenie poparcia w elektoracie – co oznacza, że wynik drugiej tury to wielka niewiadoma, a wyraźne prowadzenie Tymoszenko w pierwszej turze nie musi oznaczać wygranej w dogrywce. Na to zapewne będzie liczył Poroszenko.

Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.

Powiązane wpisy
Top