UKRAINE MONITOR

Data: 21 sierpnia 2018

Ukraińcy się zbroją

Ukraińcy mają w domu prawie 4,5 miliona sztuk broni, z czego 1,3 miliona to broń posiadana legalnie, zgodnie z obowiązującym prawem. Pozostałe, ponad 3 miliony sztuk, to broń nielegalna, nigdzie niezarejestrowana, kupiona na czarnym rynku lub przywieziona z Donbasu. Parlament Ukrainy nadal zwleka z procedowaniem ustawy o dostępie do broni.

ŹRÓDŁO: WIKIPEDIA.ORG

Według stanu na 31 lipca 2018 roku, jak wynika z danych Departamentu Prewencji Komendy Głównej Policji Ukrainy, Ukraińcy mieli zarejestrowane 892 854 sztuk broni palnej – myśliwskiej i gładko lufowej.

Zgodnie z ukraińskim prawem, zakazany jest zakup innej broni: pistoletów, automatów, kulomiotów czy karabinów szturmowych. Ten rodzaj broni jest jednak reglamentowany dla specjalnych kategorii obywateli: pracowników struktur siłowych, prokuratorów, sędziów, dziennikarzy. Prezydent i ministrowie obrony narodowej i spraw wewnętrznych mają prawo obdarowywać obywateli, według własnego uznania, pistoletami. Wiąże się to z automatycznym uzyskaniem pozwolenia na broń. W tym trybie posiada broń około 50 tysięcy Ukraińców.

W pierwszej kategorii są pracownicy służb specjalnych i dziennikarze. Dziennikarze mają prawo do pistoletów na gumowe kule. Tutaj statystyki są tajne. Szacuje się jednak, że pracownicy służb specjalnych wraz z dziennikarzami posiadają ponad 300 tysięcy sztuk broni.
Broń myśliwska i broń reglamentowana – to daje w sumie około 1200 000 sztuk zarejestrowanej broni w rękach prywatnych. Zdaniem Ukraińskiego Związku Właścicieli Broni, w rękach prywatnych jest jej ponad 5 milionów.

Z kolei znany i autorytatywny portal GunPolicy.org, związany z Centrum Zwalczania Przemocy, szacuje na podstawie własnych badań, że na Ukrainie w roku 2017 w rękach prywatnych znajdowało się 4 396 000 sztuk broni. Zatem w ostatnich dziesięciu latach obserwowany jest wzrost o ponad milion trzysta tysięcy. Na stu statystycznych Ukraińców przypada dziesięć sztuk broni. Ukraina jest w pierwszej 25-ce krajów na świecie pod względem posiadania broni przez osoby cywilne. Tendencja do zwiększania zakupów broni pojawiła się w 2013 roku, wówczas zarejestrowano 830 tysięcy sztuk.

Szacunki GunPolicy.org potwierdza szwajcarska organizacja „Small Arms Survey”. Ukraina weszła w 2017 roku w TOP-25, zajmuje w nim 22 miejsce z 4,4 milionami sztuk broni na 42 miliony mieszkańców – tuż za Kolumbią (5 milionów sztuk) i przed Afganistanem (4,3 miliona sztuk).

W ubiegłym roku ukraińska policja zarekwirowała tysiąc nielegalnych pistoletów, 78 granatników, pistolety automatyczne, obrzyny, rusznice, 240 tysięcy sztuk amunicji, prawie trzy tysiące grantów i 72 bomby.

Policja twierdzi jednak, że mimo tego, iż cywile mają coraz więcej broni, liczba zarejestrowanych zabójstw z broni palnej paradoksalnie się zmniejsza. W pierwszym półroczu 2018 roku zarejestrowano ich 800, podczas gdy w analogicznym okresie 2017 roku było ich 1,5 tysiąca, w 2015 roku – 1,9 tysiąca, w 2014 roku – 1,4 tysiąca. Jednak niemal każdego miesiąca ukraińskie ulice są świadkami spektakularnych zabójstw biznesmenów, żołnierzy i oficerów wracających z Donbasu, dziennikarzy. Zdaniem organizacji pozarządowych, wzrost przestępczości jest katastrofalnie wysoki.

Policja nieoficjalnie przyznaje, że nielegalnej broni jest bardzo dużo. Kodeks karny przewiduje karę za posiadanie nielegalnej broni do 5 lat więzienia. Jest jednak w kodeksie karnym „prawny wytrych”, z którego skwapliwie korzystają obie strony, zarówno policjanci, jak i przestępcy: można uniknąć kary, oddając nielegalną broń dobrowolnie. Policja organizuje przyjmowanie broni. Kulisy tej procedury nie są do końca znane i budzą ciekawość dziennikarzy śledczych. Szczególnie kwestia: kto i ile na tym zarabia?

Ukraińcy w maju 2018 roku przynieśli na komisariaty policji 6 553 sztuki broni, w tym: 520 pistoletów, 501 strzelb myśliwskich, 4518 karabinów. Prawie tysiąc skruszonych osób zostało zwolnionych w związku z tym z odpowiedzialności karnej. Nie jest tajemnicą, że na czarnym rynku, ściślej – na ukraińskiej ulicy, można kupić Kałasznikowa ze startymi numerami seryjnymi i dwoma różkami nabojów za 500 dolarów amerykańskich, a pistolet Makarowa za 200. Tą drogą, prognozują kryminolodzy i politycy, zjawisko będzie się rozszerzać.

Sensownym wyjściem może stać się legalizacja posiadanej broni i wyprowadzenie czarnego rynku do legalnej strefy. Do tego potrzebna jest zmiana prawa. Od 2014 roku leży, dosłownie – leży, w Radzie Najwyższej projekt ustawy o cywilnej broni i jej obrocie. Deputowani tłumaczą się wojną w Donbasie. Twierdzą, iż na takie inicjatywy przyjdzie czas później. Zwolennicy zmian, działacze społeczni i niektórzy politycy, zdający sobie sprawę z niebezpieczeństwa, jakie ze sobą niesie czarny rynek broni, mówią z goryczą, że Ukraina jest skazana na nierówną walkę z rodzimą mafią. Zbyt wielu wpływowych ludzi zarabia na czarnym rynku broni, by mógł on szybko zniknąć.

Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.

Powiązane wpisy
Top