UKRAINE MONITOR

Data: 16 listopada 2018

Pseudowybory w okupowanym Donbasie

W okupowanej przez Rosję części ukraińskiego Donbasu 11 listopada przeprowadzono „wybory” szefów i „parlamentów” samozwańczych republik w Doniecku i Ługańsku. Wyniki było łatwo przewidzieć – wygrali dotychczasowi liderzy. Tak więc w samym Donbasie „wybory” niczego nie zmienią. Mają za to duże znaczenie dla procesu pokojowego. Moskwa posunęła się do poważnej prowokacji, która hamuje rozmowy i może nawet zaowocować nowymi sankcjami. Zorganizowanie „wyborów” w okupowanym Donbasie wpisuje się w konfrontacyjną politykę Kremla wobec Ukrainy i Zachodu.

ŹRÓDŁO: DNR.RU

Datę „wyborów” separatyści ogłosili we wrześniu, po śmierci w zamachu bombowym 31 sierpnia przywódcy tzw. Donieckiej Republiki Ludowej (DRL) Ołeksandra Zacharczenki. Z góry było wiadomo, że to będzie tylko formalność, bo już wcześniej Moskwa wskazała liderów w Ługańsku i Doniecku. W DRL w wyborach na szefa republiki zarejestrowano pięciu kandydatów, ale czterej robili tylko za tło dla p.o. lidera DRL Denisa Puszylina. W ŁRL kandydatów było czterech, ale też liczył się tylko p.o. przywódcy Leonid Pasecznyk. Puszylin zastąpił zabitego w zamachu Zacharczenkę, zaś Pasecznyk obalonego w wyniku puczu (jesień 2017) Igora Płotnickiego [PUCZ W ŁUGAŃSKU – raport specjalny]. Jak podali organizatorzy „wyborów”, Leonid Pasecznyk dostał 68,3% głosów, zaś Denis Puszylin 60,9% głosów – obaj zostali już w I turze zatwierdzeni na stanowiskach. W „wyborach” do „parlamentu” w Ługańsku na listę Społecznego Ruchu „Pokój Ługańszczyźnie” zagłosowało 74,12%, na listę Społecznego Ruchu „Ługański Związek Gospodarczy” 25,16%. W Doniecku Społeczny Ruch „Republika Doniecka” dostał 72,74%, zaś Społeczny Ruch „Wolny Donbas” – 25,56%. Frekwencja miała wynieść odpowiednio 77 proc. i ponad 80 proc. w ługańskiej i donieckiej republice. Gratulacje natychmiast wysłał zwycięzcom doradca prezydenta Rosji, Władisław Surkow. W liście napisał, że wysoka frekwencja pokazała całemu światu, że w Donbasie mieszka dumny i mądry naród, który nie akceptuje polityki Kijowa. Surkow jest do lat kuratorem okupowanego Donbasu i odpowiada na Kremlu za politykę wobec Ukrainy.

Wszystkich tych danych nie sposób jednak zweryfikować, bo nie podano wcześniej liczby osób uprawnionych do głosowania. Nie było też międzynarodowo uznanych mechanizmów kontrolnych i obserwacyjnych. „Fałszywych wyborów” nie uznaje ani Ukraina, ani Zachód. Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko oświadczył, że przeprowadzając je, Rosja potwierdziła, iż okupuje część Ukrainy. Kijów i kraje Zachodu wskazują, że nie spełniono warunków przewidzianych w porozumieniach mińskich, aby móc przeprowadzać takie wybory (koniec działań wojennych, wycofanie wojsk rosyjskich, granica z Rosją pod kontrolą Kijowa, międzynarodowi obserwatorzy). Moskwa odpowiada, że „wybory” 11 listopada nie są sprzeczne z porozumieniami mińskimi, ponieważ nie są to wybory samorządowe. Prezydent Ukrainy wyraził nadzieję, że „wybory” zaowocują nowymi sankcjami Zachodu wobec Rosji.

Wszystkie teksty (oprócz zdjęć) opublikowane przez Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich pochodzenia.

Powiązane wpisy
Top