RUSSIA MONITOR

Data: 26 października 2017

Prawdziwa rola Twierdzy Kaliningrad

W ostatnim czasie w Rosji pojawiły się głosy, na ogół byłych wojskowych i ekspertów ds. obronności, że obwód kaliningradzki jest militarnie bardzo słaby. Jest to sprzeczne z postrzeganiem tej eksklawy przez jej sąsiadów i cały Zachód. Czy Kaliningrad jest faktycznie skazany na klęskę? To zależy od zadań, jakie przydzielili mu rosyjscy stratedzy wojskowi.


© TATYANA ZENKOVICH PAP/EPA

Podczas gdy w sąsiednich krajach NATO i na Bałtyku rośnie potencjał Sojuszu Północnoatlantyckiego, w obwodzie kaliningradzkim siły zbrojne Rosji są dużo mniejsze, niż w czasach zimnej wojny. Samych żołnierzy jest osiem razy mniej, niż przed 1991 rokiem. Wycofano też większość ciężkiego sprzętu (tylko w 2008 roku aż 900 czołgów). Dużo słabsza jest też Flota Bałtycka. No i dochodzi problem komunikacyjny. W czasach zimnej wojny obwód kaliningradzki nie był żadną eksklawą: Litwa wchodziła w skład ZSRR, zaś Polska była wasalem Moskwy. Dokonując czysto liczbowych porównań, wychodzi, że dysproporcja między zgrupowaniem rosyjskim w eksklawie a siłami NATO w jej sąsiedztwie jest ogromna i wciąż rośnie. Na pierwszy rzut oka zadaje to kłam rozpowszechnionemu na Zachodzie od lat przekonaniu, iż obwód kaliningradzki to taki „lądowy lotniskowiec” Rosji, naszpikowany bronią i wojskiem, wysunięty daleko na zachód.

Stosunkowo mała liczba żołnierzy i ciężkiej broni, jak również geograficzna izolacja od Rosi nie oznaczają jednak wcale, że Kaliningrad to przysłowiowy papierowy tygrys. Rosjanie nie potrzebują tutaj wielu tysięcy żołnierzy, bo ci w razie wojny staliby się tylko mięsem armatnim. Nie potrzeba setek czołgów i tysięcy wojska, bo eksklawa w scenariuszu wojennym nie ma zadań ofensywnych. Jedyną funkcją obwodu ma być obrona i paraliżowanie ruchów wroga (strategia A2/AD). Temu służy ściąganie tutaj broni rakietowej, i to różnego typu. W tym systemów do zwalczania celów morskich (Bastion) jak i powietrznych (S-400). No i są Iskandery, którymi spod Kaliningradu można sięgnąć daleko w głąb terytorium wroga, niszcząc kluczowe obiekty i zgrupowania wojsk. Także przy użyciu broni atomowej. To właśnie rakiety są prawdziwym zagrożeniem dla NATO, jeśli mowa o Kaliningradzie. Potwierdzają to ostatnie wypowiedzi generałów i polityków w Moskwie, że w odpowiedzi na zwiększenie obecności wojskowej USA w regionie Bałtyku Rosja planuje wzmocnić swoje zgrupowanie rakiet Iskander w eksklawie.

Jednak bardziej niepokojąco od zapowiedzi samego zwiększenia liczby wyrzutni brzmią informacje o testowaniu nowej wersji pocisków rakietowych. Takie próby trwają na poligonie Kapustin Jar (obwód astrachański). Nowe rakiety używane przez zestawy Iskander-M mają mieć większy zasięg i lepszą dokładność trafienia. Zwiększenie zasięgu z obecnych 380-500 km do ponad 500 km oznacza ostateczne pogrzebanie traktatu INF z 1987 roku o likwidacji lądowych pocisków pośredniego zasięgu.

Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.