RUSSIA MONITOR

Data: 7 czerwca 2017

Nowy program zbrojeniowy

Rosja przygotowuje się na wypadek wielkiej wojny z Zachodem. Nie tylko politycznie, nie tylko w dokumentach doktrynalnych, ale też odpowiednio sterując programem zbrojeń. Przewidywane priorytety na najbliższe lata, w dokumencie, nad którym prace mając dobiec końca niebawem, wskazują, do jakiego typu konfliktów i z kim szykuje się Rosja.


Do września sfinalizowana i podpisana ma być kolejna faza Państwowego Programu Zbrojeń: na lata 2018-2025. Ministerstwo finansów było skłonne dać na ten cel 12 bln rubli, resort obrony chciał 22 bln. Stanęło na 17 bln rubli (ok. 255 mld dolarów). Środki na poprzednią fazę programu w latach 2011-2020, wynoszące 19 bilionów rubli, wykorzystano tylko w połowie. Większość pieniędzy poszła na modernizację broni opracowanej jeszcze w czasach sowieckich. Teraz ambicją jest inwestowanie w zupełnie nowe technologie.

Jeśli chodzi o geograficzne kryterium, priorytetem ma być uzbrojenie w nowoczesną broń jednostek w Południowym, Zachodnim i Arktycznym okręgach wojskowych – a więc „frontowych” w razie wojny z NATO. O ile poprzedni program skupiał się na siłach powietrznych i arsenale jądrowym, konflikt z Ukrainą pokazał braki w siłach lądowych i wojskach desantowych. Nawet jedna czwarta środków nowego programu może pójść na te właśnie rodzaje wojsk. Przy czym wciąż duże inwestycje będą czynione w siłach powietrznych i jądrowych. Podczas odprawy kadry dowódczej 2 czerwca w Moskwie minister obrony Siergiej Szojgu przedstawił plan poprawy sytuacji z bombowcami strategicznymi Tu-160 i Tu-95MS. Tydzień wcześniej, występując przed Radą Federacji (wyższa izba parlamentu), Szojgu zapowiedział wzrost zdolności atomowych i strategicznych Rosji w kolejnych trzech latach. Nowy plan zbrojeniowy przewiduje m.in. produkcję nowej ciężkiej międzykontynentalnej rakiety balistycznej (ICBM) Sarmata. Jak mówił Szojgu, ważne jest, aby „utrzymać strategiczne siły atomowe na poziomie, który może gwarantować odstraszanie” w sytuacji, gdy „dążenie USA do globalnego przywództwa jest czynnikiem destabilizującym”.

Oskarżenia Amerykanów o chęć globalnej hegemonii służą rosyjskim elitom rządzącym, a szczególnie generałom i szefom zbrojeniówki, do usprawiedliwienia kolejnych dużych wydatków na zbrojenia. Rzekome egzystencjalne zagrożenie ze strony Zachodu, szczególnie NATO, wymaga – jak twierdzą Rosjanie – ciągłej rozbudowy potencjału armii. Zwiększanie mocy arsenału jądrowego (ICBM, lotnictwo strategiczne) ma mieć funkcje obronne i odstraszające – mówi Moskwa. Ale jednocześnie planuje się inwestować chociażby w wojska powietrzno-desantowe, które mają być głównym narzędziem ofensywnym Rosji, co najmniej w konfliktach regionalnych. To podważa tezę o reaktywnym, obronnym charakterze rosyjskich zbrojeń.

Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.