Data: 28 września 2022 Autor: Grzegorz Kuczyński

Atomowe pogróżki Rosji wobec Ukrainy i nie tylko

Wystąpienie Siergieja Ławrowa w Nowym Jorku potwierdziło przypuszczenia, że jednym z głównych powodów nagłej decyzji o nielegalnej aneksji części Ukrainy przez Rosję jest chęć wzmocnienia atomowego szantażu. Spekulacje na temat możliwości użycia przez Moskwę taktycznej broni atomowej pojawiały się od niemal od początku inwazji na Ukrainę, ale takie groźby nie odniosły skutku. Stąd decyzja Kremla, żeby wzmocnić ich wiarygodność.

ŹRÓDŁO: structure.mil.ru

Rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow zapowiedział 24 września w Nowym Jorku, że wszystkie rosyjskie przepisy prawa i państwowe dokumenty doktrynalne będą miały zastosowanie do terytoriów Ukrainy, które mają być „przyłączone” do Rosji. Patrząc na to z punktu widzenia Kremla, rzecz wydawałoby się tak oczywista i logiczna, że nie potrzebująca przypomnienia. Ale Ławrow przypomniał, wymieniając doktrynę nuklearną – i wszystko jasne. Fejkowe referenda i wynikająca z nich aneksja okupowanych ziem sąsiada służą wzmocnieniu narracji moskiewskiej o możliwości użycia broni atomowej. Kreml zakłada, że taka perspektywa skutecznie wystraszy Kijów, a przede wszystkim wspierający Ukrainę Zachód. Stąd nie przypadkiem Ławrow mówił, komentując zapowiedź USA o mocnej reakcji na ewentualną aneksję, że „nie zamierza przedstawiać żadnych ponurych prognoz”, ale stwierdził jednocześnie, że „dostarczając broń do Kijowa, Stany Zjednoczone, Unia Europejska i NATO nie mogą twierdzić, że są neutralne i nie mogą mówić, że nie uczestniczą w konflikcie”. Moskwa od dawna straszy możliwością użycia broni jądrowej w konflikcie z Ukrainą, ale teraz wzmocniła groźbę i ją rozszerzyła. Tak należy bowiem interpretować słowa Ławrowa, że USA, wysyłając broń na Ukrainę i dostarczając Kijowowi dane wywiadowcze oraz satelitarne, stawiają się w sytuacji, w której „nie są neutralne i są stroną konfliktu”. A więc i inne kraje zachodnie, czyniąc to samo, co USA, stają się „stroną konfliktu” według Moskwy. Co w domyśle oznacza, że mogą stać się celem ataku atomowego Rosji. O możliwości użycia broni atomowej, w kontekście „referendów” na okupowanych ziemiach Ukrainy, wspomniał już w swym wystąpieniu nt. mobilizacji Władimir Putin. Kijów stanowczo odrzuca te groźby. „Oświadczenia Kremla o możliwym użyciu broni jądrowej są absolutnie nie do przyjęcia i Kijów nie podda się” – podkreślił minister spraw zagranicznych Ukrainy Dmytro Kułeba. Kraje posiadające broń nuklearną powinny ostrzec Rosję o możliwych konsekwencjach decyzji o użyciu broni jądrowej, ponieważ globalna doktryna odstraszania zabrania jej zastosowania do ataku – powiedział zaś doradca prezydenta Ukrainy Mychajło Podolak. Putin ostrzegał, że nie blefuje ws. broni atomowej, co tylko potwierdza, że chodzi o blef. Moskwa powinna zdawać sobie sprawę, że aneksja części Ukrainy nic tu nie zmieni. Teraz Rosjanie mówią, że gdy Donbas i część południa Ukrainy staną się – z ich punktu widzenia – częścią Federacji Rosyjskiej, to wszelkie działania zbrojne Ukraińców na tych ziemiach Moskwa może potraktować jako uzasadniony prawnie pretekst do użycia broni taktycznej. Jest to twierdzenie podwójnie fałszywe. Po pierwsze, doktryna atomowa Rosji po zmianach nie tak dawno temu, przewiduje możliwość użycia broni jądrowej także przeciwko wrogowi używającemu jedynie broni konwencjonalnej, jeśli zagraża ona egzystencji państwa rosyjskiego. Trudno uznać, że obronna wojna Ukrainy zagraża istnieniu Rosji. Po drugie, przecież już od dwóch miesięcy Ukraińcy atakują cele wojskowe na Krymie, który w 2014 roku został anektowany przez Rosję i jest uważany za część FR. Dlaczego więc aneksja kolejnych ziem i walki na nich miałyby dopiero wywołać „atomową” reakcję? Wydaje się jednak, niestety, że częściowo strategia Putina przynosi rezultaty. – Unia Europejska powinna poważnie potraktować groźby prezydenta Rosji dotyczące możliwości użycia broni jądrowej w wojnie na Ukrainie – powiedział Josep Borrell. – Kiedy ludzie mówią, że to nie blef, musisz traktować ich poważnie – zaznaczył szef dyplomacji UE, poważnie traktując słowa Putina, że „to nie jest blef”. Doradca ds. bezpieczeństwa narodowego USA Jake Sullivan i szef amerykańskiej dyplomacji Antony Blinken ostrzegli z kolei Rosję, że użycie broni jądrowej będzie oznaczało dla niej katastrofalne konsekwencje. Prawdopodobnie byłoby to precyzyjne uderzenie konwencjonalne, co najmniej dewastujące siły rosyjskie na Ukrainie.

Wesprzyj nas

Jeżeli przygotowane przez zespół Warsaw Institute treści są dla Państwa przydatne, prosimy o wsparcie naszej działalności. Darowizny od osób prywatnych są niezbędne dla kontynuacji naszej misji.

Wspieram

Wszystkie teksty publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła oraz autora. Obrazy nie mogą być wykorzystywane bez pozwolenia.

Powiązane wpisy
Top