RUSSIA MONITOR

Data: 14 lipca 2017

Problemy z rosyjskim planem dla Syrii

Wymyślony przez Moskwę plan utworzenia w Syrii czterech tak zwanych stref deeskalacji napotyka kolejne przeszkody. Co prawda ruszyło się coś w sprawie strefy południowej – efekt rozmów z USA i Jordanią – ale są poważne problemy z pozostałymi trzema. Opozycja syryjska wciąż nie zgadza się na obecność Iranu w siłach rozjemczych, z decyzjami zwleka Turcja. Efektu nie przynoszą też naciski na azjatyckich sojuszników Rosji, żeby swymi żołnierzami wspomogli zabezpieczenie potencjalnych stref bezpieczeństwa.

© SERGEI CHIRIKOV PAP_EPA

Pod koniec czerwca ujawniono, że Moskwa prowadzi rozmowy w sprawie wysłania żołnierzy do sił rozjemczych w Syrii z Kirgistanem i Kazachstanem. Ustalenia w tej sprawie miały zapaść już nawet podczas kolejnej rundy rozmów pokojowych w Astanie. Jednak wysiłki rosyjskie zakończyły się fiaskiem – i to nie tylko jeśli chodzi o rozszerzenie grona państw gotowych zaangażować się w projekt „stref deeskalacji”.

Piąta runda rozmów w stolicy Kazachstanu odbyła się 4-5 lipca – Rosjanie liczyli na kolejny, przełomowy krok w realizacji ich planu. Tercet rosyjsko-turecko-irański nie doszedł jednak do porozumienia w sprawie finalnych szczegółów utworzenia tak zwanych stref deeskalacji w Syrii. Szef rosyjskich negocjatorów zapewniał, że sprawa została „zasadniczo uzgodniona”, tyle że wciąż brak porozumienia w sprawie terytorium stref i składu sił pokojowych. Aleksandr Ławrientjew dodał, że to tureccy przedstawiciele poprosili o więcej czasu na przygotowanie się do udziału w nadzorowaniu stref. Jak poinformował szef kazachskiej dyplomacji Kairat Abdrachmanow, Rosja, Turcja i Iran mają omawiać szczegóły stref w Teheranie w dniach 1-2 sierpnia. Szósta runda rozmów w Astanie odbędzie się zaś pod koniec sierpnia.

Być może do tego czasu Moskwie uda się przekonać sojuszników z Azji Centralnej do wysłania swych żołnierzy do Syrii. Cytowany wcześniej Ławrientjew powiedział, że Rosja wezwała kraje członkowie WNP do rozważenia wysłania wojskowych obserwatorów do stref deeskalacji. O sprawie stało się głośno 22 czerwca, kiedy szef komitetu obrony w Dumie, były dowódca wojsk powietrzno-desantowych generał Władimir Szamanow powiedział, że Rosja negocjuje z Kirgistanem i Kazachstanem wysłanie przez te kraje żołnierzy do Syrii. Mieliby oni wejść w skład kontyngentu międzynarodowego monitorującego przestrzeganie rozejmu w tzw. strefach deeskalacji. Tego samego dnia pojawiła się informacja od Ibrahima Kalina, specjalnego przedstawiciela prezydenta Turcji ds. Syrii. Turek potwierdził, że Rosjanie prowadzą rozmowy ws. wojskowych obserwatorów z Kazachstanu i Kirgistanu. Ankara chciała, żeby poruszyć ten temat podczas 5. rundy rozmów w Astanie, w lipcu. Wynik tych rozmów potwierdził, że Kazachom i Kirgizom nie spieszy się do posyłania żołnierzy na „obcą wojnę”. Obwarowują to wieloma warunkami, ale niewykluczone, że to tylko taktyka negocjacyjna z Moskwą, która powołuje się na sojusz w ramach Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (OUBZ).

Oczywiście z militarnego punktu widzenia ściąganie choćby i paru setek Kirgizów i Kazachów do Syrii nie ma żadnego znaczenia. Ważny jest aspekt polityczny. W ten sposób Putin chce rozszerzać własną międzynarodową koalicję. Dziś tak naprawdę jedynym militarnym sojusznikiem jest tu Iran. Nie da się tego porównać z inną koalicją walczącą z Państwem Islamskim w Syrii, na czele której stoją Stany Zjednoczone.

Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.