RUSSIA MONITOR

Data: 4 kwietnia 2017

Zamach w Petersburgu

Eksplozja, w której zginęło 14 osób, nastąpiła w poniedziałek 3 kwietnia w wagonie metra pomiędzy dwiema stacjami. Zamach przynosi korzyści Kremlowi. Spycha na margines temat korupcji Miedwiediewa i zaskakujący dla obserwatorów i samych władz, silny wybuch opozycyjnych wobec reżimu emocji społecznych – co było widać podczas ostatniej fali demonstracji. Rok przed wyborami Putin wykorzysta atak, by mocniej dławić opozycję. Nie można też wykluczyć wykorzystania zamachu do rozgrywek wewnątrz rządzącej elity, a nawet w łonie samego aparatu bezpieczeństwa. Jak zawsze też w podobnych sytuacjach, Moskwa wraca do tematu konieczności zacieśnienia współpracy antyterrorystycznej z Zachodem. Oczywiście na warunkach rosyjskich – a ma to prowadzić do osłabienia sankcji wobec Rosji za aneksję Krymu.

© EPA/ANATOLY MALTSEV PAP/EPA

Kremlowska propaganda natychmiast powiązała zamach z ostatnią kampanią antykorupcyjną działaczy w stylu Nawalnego i związanymi z tymi demonstracjami ulicznymi. Oficjalna interpretacja głosi, że wrogom reżimu, za którymi być może stoją zachodnie służby, chodzi o destabilizację Rosji i osłabienie Putina przed przewidywanymi na 2018 rok wyborami prezydenckimi. Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej oświadczył, że sprawcą zamachu był Akbarżon Dżaliłow. Zamachowiec urodził się w mieście Osz w Kirgistanie. Krewni powiedzieli, że od 2011 roku mieszkał on w Rosji z rodzicami, a kiedy rodzina wróciła do ojczyzny, pozostał w Rosji. Identyfikacja tej właśnie osoby sugeruje, że zwycięży wersja o zamachu dokonanym przez islamistów w jakiś sposób związanych z wojną w Syrii. Należy pamiętać, że w szeregach Państwa Islamskiego walczyło lub walczy tysiące przybyszów z Azji Centralnej. Nie wiadomo, czy i jak władze powiążą zamachowca z działaniami opozycji. Ostatecznie mogą forsować tezę, że nie doszłoby do zamachu, gdyby nie konieczność skupienia się organów ścigania w ostatnich tygodniach na „wywrotowych” działaniach przeciwników reżimu.

Zgodnie z oczekiwaniami, zaraz po zamachu władze wprowadziły kolejne zaostrzone przepisy, które wzmacniają kontrolę służb bezpieczeństwa nad społeczeństwem. Putin trzyma się nakreślonej już w 1999 roku linii politycznej, według której fundamentem swego rodzaju umowy społecznej jest walka z terroryzmem. Na początku celem byli Czeczeni, potem szerzej, północnokaukascy islamiści, ostatnio zaś dżihadyści związani z wojną w Syrii i Państwem Islamskim. Wspomniana umowa społeczna sprowadza się do układu: władza zapewnia bezpieczeństwo społeczeństwu, a to w zamian wyrzeka się jakiejś części wolności. Z każdym kolejnym głośnym zamachem, tej wolności Rosjanie mają coraz mniej, a i tak – jak widać – nie chroni ich to przed terroryzmem. I nigdy nie uchroni w pełni, bo celem Putina nie jest zapewnienie całkowitego bezpieczeństwa swoim rodakom, a gra terrorystyczną groźbą, aby zaciskać pętlę reżimu na społeczeństwie i wzmacniać swój mandat za każdym razem, gdy zaczyna słabnąć.

Wszystkie teksty publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła oraz autora. Obrazy nie mogą być wykorzystywane bez pozwolenia.

Powiązane wpisy
Top