RUSSIA MONITOR

Data: 24 kwietnia 2017

Wyborcza intryga

Wybory prezydenckie w Rosji mają się odbyć w marcu 2018 roku. Władimir Putin jeszcze nie zadeklarował, czy weźmie w nich udział. Nic dziwnego, że każda wzmianka z jego ust na ten temat wywołuje duży oddźwięk. Tak było również 20 kwietnia na Kremlu podczas posiedzenia komitetu organizacyjnego rosyjskich obchodów zakończenia drugiej wojny światowej. Jeden z jego uczestników, weteran z Afganistanu, powiedział, że jeden z senatorów twierdzi, iż „prawowitym następcą” prezydenta Putina będzie obecny przewodniczący Dumy Wiaczesław Wołodin. Na co Putin odrzekł krótko: „Następcę prezydenta Federacji Rosyjskiej może wybrać jedynie naród rosyjski w trakcie demokratycznych wyborów”.


© EPA/ALEXANDER NEMENOV / POOL PAP/EPA

Rzecz cała wyglądała na ustawkę. I bynajmniej nie chodziło o Wołodina. Były wiceszef administracji kremlowskiej jest co prawda popularny i lojalny, ale ma już 53 lata, a Putin odda Kreml najpewniej dopiero w 2024 roku. Teraz wymienia kadry. Stawia na młodych technokratów, jak np. kaliningradzki gubernator Anton Alichanow oraz na wiernych byłych oficerów ochrony, jak np. gubernator Tuły Aleksiej Diumin. Przygotowuje ludzi, spośród których wybierze następcę w 2024 roku. Oczywiście wcześniej z gubernatorskich foteli zostaną ściągnięci na szczyty władzy centralnej. Ale to jeszcze kwestia odległej przyszłości. Wcześniej trzeba w sposób przekonujący zapewnić sobie czwartą kadencję – w wyborach za rok.

Jeszcze nie wiadomo, co będzie tematem przewodnim kampanii wyborczej. Wydaje się, że wojna z islamskim terroryzmem, tak skuteczna dawniej, dziś już nie gwarantuje sukcesu. Być może będzie to jakiś konflikt zewnętrzny. Problem w tym, że od 2014 roku sytuacji bezpieczeństwa w Europie uległa dużym zmianom: i Ukraina jest silniejsza, i NATO coraz lepiej przygotowane na odparcie agresji. Być może więc Putin postanowi wygrać jako przywódca antykorupcyjnej krucjaty i pogromca „piątej kolumny” finansowanej przez CIA. Niespodziewanie liczne demonstracje antykorupcyjne po ujawnieniu przez Aleksieja Nawalnego raportu o posiadłościach premiera Dmitrija Miedwiediewa wskazują, że gra kartą walki z korupcją może się opłacić Putinowi. Aresztując skorumpowanych gubernatorów (lista ciągle się wydłuża) i wybranych przedstawicieli opozycji Kreml pokazuje, że widzi i reaguje na oczekiwania społeczne, a zarazem przechwytuje „temat dnia” przeciwnika (ulubione narzędzie z arsenału środków doradcy putinowskiego Władisława Surkowa): przekonując Rosjan, że oto reżim dokonuje samooczyszczenia.

Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.