OPINIE
Data: 4 marca 2026 Autor: Grzegorz Kuczyński
Wojna w Zatoce: dla Rosji więcej strat niż zysków
Skala wojny USA i Izraela z Iranem zaskoczyła Rosję. Wydaje się, że prawdopodobieństwo trwałych zmian w Zatoce Perskiej nie było jeszcze tak duże, jak obecnie. Moskwa na tych zmianach wyłącznie straci, choć zanim dojdzie do przesilenia, może krótkoterminowo zyskać na bliskowschodnim konflikcie.

W infosferze nie brakuje opinii, że obecna wojna w Zatoce to dobra wiadomość dla Rosji, że reżim Władimira Putina niej korzysta. Zacznijmy więc od tych korzyści.
Po pierwsze, konflikt na Bliskim Wschodzie niewątpliwie odciąga uwagę świata od wojny rosyjsko-ukraińskiej i zmniejsza presję USA na dyplomatyczne zakończenie konfliktu. Biorąc pod uwagę niechęć Putina do zamrażania konfliktu, nie mówiąc o trwałym pokoju, im dłużej Donald Trump będzie zaangażowany na Bliskim Wschodzie, tym dla Kremla lepiej.
Po drugie, wojna w Zatoce podbija ceny ropy naftowej i gazu na świecie. Oczywiście jest to korzystne dla Rosji, której budżet wciąż jest w dużej części uzależniony od wpływów ze sprzedaży węglowodorów. Każdy wzrost cen to więcej w kasie Rosji – więc na pierwszy rzut oka Rosja wydaje się być głównym beneficjentem całej tej sytuacji. Zakłócenia w dostawach surowców energetycznych z kluczowego regionu naftowego świata zwiększają szanse na zwiększenie dostaw surowca i to na lepszych warunkach na kluczowe rynki zbytu w Indiach i przede wszystkim Chinach. Jest jednak mało prawdopodobne, aby cieśnina Ormuz była blokowana na tyle długo, aby Rosja mogła czerpać długoterminowe korzyści z obecnego wzrostu cen ropy. Problem z dostępem do Zatoki musiałby trwać kilka miesięcy, żeby miały to znaczący wpływ na kondycję budżetu Rosji. Wzrost dochodów z eksportu ropy naftowej może zmniejszyć pilność wprowadzenia niepopularnych decyzji finansowych, w tym podniesienia podatków, ale ulga będzie tylko tymczasowa.
Skoro już mowa o ropie i gazie, to długoterminowo obecna wojna w Zatoce może jeszcze bardziej osłabić putinowski reżim. Po konflikcie na Bliskim Wschodzie – która prędzej czy później się zakończy – nastąpi podział rynku ropy naftowej, na którym rosyjscy dostawcy ropy będą mieli jeszcze mniej miejsca. Jeśli w dłuższej perspektywie dojdzie do zmian w Teheranie i zdjęte zostaną sankcje na irańską ropę, surowiec ten stanie się kolejną konkurencją dla ropy rosyjskiej. Polowanie na rosyjską „flotę cieni” zostanie zaś wznowione z podwójną siłą.
Przechodząc do negatywnych konsekwencji wojny w Zatoce, jednym z największych powodów do niepokoju Kremla musi być wciąganie w konflikt przez Irańczyków arabskich krajów regionu. Ataki na infrastrukturę cywilną i naftową monarchii Zatoki Perskiej znacznie zmieniły układ sił i nastroje w regionie. Kraje arabskie, które podczas poprzednich odsłon konfliktu USA i/lub Izraela z Iranem patrzyły na to z boku i zasadniczo były przeciwne jakiejkolwiek eskalacji, teraz mogą dojść do wniosku, że jedyną gwarancją ich bezpieczeństwa i rozwoju w przyszłości jest trwałe wyeliminowanie agresywnego reżimu po drugiej stronie Zatoki. Jaką formę to przyjmie, jeszcze nie wiadomo. Samo to już jednak jest niekorzystne dla Moskwy, bo zwiększa ryzyko upadku lub kompletnego zniszczenia militarnego potencjału irańskiego sojusznika. Ale co gorsza, obecna wojna i ostrzał celów w krajach arabskich (plus blokowanie eksportu przez nie ropy i gazu) przez Iran stawiają Moskwę w niewygodnym położeniu. Będąc bliskim sojusznikiem Teheranu Rosja wzmacniała bowiem dobre relacje z monarchiami sunnickimi. Choćby format OPEC+, ale też na przykład wszechstronna współpraca także w innych obszarach ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi. Obecna wojna rozbija też iluzję monarchii bliskowschodnich jako bezpiecznej przystani dla rosyjskiego kapitału, raju inwestycyjnego, a zwłaszcza Dubaju jako „trzeciej stolicy Rosji”. Co jest szczególnie ważne w czasach zachodnich sankcji nałożonych na Moskwę.
Przede wszystkim należy jednak pamiętać, że obecna wojna z pewnością osłabi poważnie rosyjskiego sojusznika, a być może doprowadzi w jakiejś perspektywie czasowej do jego upadku. Naloty amerykańsko-izraelskie na Iran zaszokowały Moskwę, która spodziewała się ograniczonego ataku skoncentrowanego na irańskich aktywach jądrowych. Tymczasem coraz mocniej rysuje się perspektywa utraty przez Kreml ważnego sojusznika. Wojna zmniejsza użyteczność Iranu jako partnera w omijaniu sankcji, dostawcy broni, sojusznika dyplomatycznego przeciwko USA.
Wojna USA/Izraela z Iranem oznacza też dalszą erozję wpływów rosyjskich w regionie. Proces ten zresztą trwa już od dłuższego czasu (porażka Hamasu w wojnie z Izraelem, osłabienie Hezbollahu, przede wszystkim upadek Asada w Syrii). To wszystko zaś oznacza również straty wizerunkowe dla Rosji, i to nie tylko w regionie, ale w skali globalnej (wcześniej była przecież Wenezuela). Putin kolejny raz okazuje się papierowym sojusznikiem, na którego nie można liczyć w chwili próby, nawet jeśli druga strona wcześniej Moskwie pomagała – a tak było choćby z Iranem w pierwszej fazie wojny Rosji z Ukrainą.
Wreszcie, na koniec, dwa inne czynniki niekorzystne dla Rosji, wynikające z obecnej wojny w Zatoce. Po pierwsze, znów cały świat zobaczył technologiczną wielką przewagę broni zachodniej nad rosyjską. Pod drugie, cały świat zobaczył, że żaden autorytarny przywódca nie może czuć się bezpiecznie, jeśli USA zdecydują się na jego eliminację. Nicolasa Maduro wystarczyło porwać, Alego Chameneia bezwzględnie zlikwidowano. To potężny cios psychologiczny dla Putina i zbudowanego przezeń reżimu. Putin ma wszak obsesję na punkcie bezpieczeństwa osobistego. Po zabiciu Chameneia obawy mogą przerodzić się w paranoję, co zapowiada jeszcze większe zaostrzenie brutalnej polityki reżimu zarówno w samej Rosji, jak i na zewnątrz – z pewnością nie sprzyjając szansom na zawarcie porozumienia pokojowego w wojnie z Ukrainą.
Opinia zawarta w artykule reprezentuje prywatne poglądy autora, które są integralną częścią jego indywidualnego stanowiska.
Wesprzyj nas
Jeżeli przygotowane przez zespół Warsaw Institute treści są dla Państwa przydatne, prosimy o wsparcie naszej działalności. Darowizny od osób prywatnych są niezbędne dla kontynuacji naszej misji.
Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundacje Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.
