OPINIE
Data: 1 kwietnia 2026 Autor: Grzegorz Kuczyński
Wojna na Ukrainie. Wiosenny falstart Rosji
Pewne rzeczy w wojnie Rosji z Ukrainą są przewidywalne. Taka choćby, jak rozpoczęcie wiosną przez Rosjan nowych działań ofensywnych. Na tyle wcześnie, żeby 9 maja na placu Czerwonym Władimir Putin mógł się pochwalić jakimś wojennym sukcesem. W tym roku nie wygląda to jednak – na razie – obiecująco z perspektywy Kremla. Choć to jeszcze nie początek prawdziwej wiosenno-letniej ofensywy.

Linia frontu wynosi obecnie około 1200 kilometrów. Według pewnych ukraińskich szacunków, liczebność zaangażowanych w wojnę sił rosyjskich przekracza niewiele 700 000 ludzi. To więcej, niż liczebność sił ukraińskich – no ale pamiętać należy, że jeśli ktoś chce atakować, zawsze musi mieć przewagę liczebną nad obrońcami.
Tymczasem od drugiej połowy 2025 roku coraz częściej widać, że rosyjskie oddziały ponoszą straty szybciej, niż są w stanie uzupełnić personel. Problemy Rosjan wynikają jednak nie tylko z kłopotów kadrowych (straty są mniej więcej uzupełniane na bieżąco, natomiast nie ma szans na zwiększenie – zwłaszcza znaczące zwiększenie – potencjału ludzkiego), ale też odłączenia na początku lutego terminali Starlink. To zakłóciło poważnie koordynację działań. Satelitarna sieć internetowa była ważna także dla systemów naprowadzania dronów. Wśród innych przyczyn lokalnych porażek armii rosyjskiej należy też wskazać spowolnienie działania komunikatora Telegram, z którego do komunikacji i koordynacji korzystała absolutna większość rosyjskich żołnierzy.
Efekt? Luty 2026 r. był pierwszym miesiącem od listopada 2023 r., w którym armia rosyjska straciła więcej terytoriów niż zdobyła. Należy od razu zaznaczyć, że te ukraińskie zdobycze to tak naprawdę tylko jeden odcinek frontu, na pozostałych (może nie licząc jeszcze rejonu Kupiańska w obwodzie charkowskim) to Rosja wciąż jest stroną atakującą i zajmującą teren – choć w niebywale powolnym tempie.
Jeszcze pod koniec stycznia Ukraina przeszła do kontrataku w obwodzie zaporoskim, po serii sukcesów rosyjskich ciągnącej się od jesieni 2025 roku. Zdobycze na styku obwodów dniepropietrowskiego i zaporoskiego, operacja zajęcia Hulajpola (niemal w 100% zrealizowana) oraz posuwanie się naprzód wzdłuż położonego po lewej stronie Dniepru sprawiły, że coraz głośniej mówiono o zagrożeniu rosyjskim dla Zaporoża.
Wiele wskazuje na to, że Ukraińcom udało się storpedować ten plan. Siłom ukraińskim udało się też nieco odepchnąć wojska rosyjskie w rejonie Stepnohirska, na południe od Zaporoża. Od końca stycznia do połowy marca 20. Korpus zdołał zaś wyzwolić ponad 400 km kw., zajmując szereg miejscowości, głównie w obwodzie dniepropietrowskim, na styku z obwodem zaporoskim. Nie oznacza to jednak zupełnej zmiany dynamiki działań wojennych na tym froncie. Po pierwsze, przynajmniej część zajętych przez Ukraińców ziem była tzw. szarą strefą, nie zajmowaną fizycznie przez żadną ze stron. Po drugie, Rosjanie nadal nacierają na kierunku Hulajpola, odnosząc niewielkie taktyczne sukcesy. Jedno jednak Ukraińcy osiągnęli: w odpowiedzi na ich kontrataki rosyjskie dowództwo musiało przerzucić część oddziałów z Donbasu do obwodu zaporoskiego. Z pewnością nie pomogło to w planach odnośnie priorytetowego w tym roku kierunku dla Kremla.
Celem nr 1 jest zajęcie reszty obwodu donieckiego, kontrolowanej jeszcze przez Ukraińców. To tylko 20% obszaru tej administracyjnej jednostki, ale właśnie tu znajduje się główna linia obrony – już od 2014 roku – czyli tzw. plac fortec. To 50-kilometrowy łańcuch ufortyfikowanych dużych miast, ciągnący się z północny na południe: od Słowiańska, przez Kramatorsk (faktyczna stolica obwodu po 2014 roku i zajęciu przez Rosjan Doniecka), Drużkiwkę po Konstantyniwkę.
Frontalny atak ze wschodu raczej skazany jest na niepowodzenie. Rosjanie będą więc skupiać się na flankach. Ostatnio zrobili spore taktyczne postępy na flance północnej (na kierunku Łymanu), ale też szykują się do wzmocnienia natarcia na południu. Prawdopodobnym celem będzie przejęcie kontroli nad główną drogą łączącą Konstantyniwkę z Drużkiwką (N-20). Rosyjska piechota od dawna operuje na południowo-wschodnich krańcach Drużkiwki. Stamtąd próbuje infiltrować miasto w kierunku północnym.
Póki co, najmocniejsze uderzenie poszło jednak na północnej flance. Na Łyman, za którym jest jeszcze masyw leśny, a potem – w odległości 30 km – już Słowiańsk z jego strategicznym połączeniem na północny zachód, do Charkowa. Na tym odcinku frontu Rosjanie cierpliwie posuwali się naprzód przez cały 2025 rok, zajmując między innymi leżący na południe od Łymanu Siwersk. Rosyjska szkoła wojenna – także na Ukrainie – znana jest z „rozpoznania bojem”. Tak należy oceniać natarcie na północnej flance donieckiego frontu, podjęte w trzeciej dekadzie marca. Rozpoznanie zakończyło się dla Rosjan fatalnie. Ponieśli ciężkie straty – najwyższy rangą ukraiński wojskowy, generał Ołeksandr Syrski, twierdził, że w dniach 18–19 marca zginęło prawie 5000 rosyjskich żołnierzy. Obecnie siły rosyjskie mają widoczne trudności z posuwaniem się naprzód w północnej części ukraińskiego „pasa fortec”.
Można oczekiwać, że Rosjanie ponowią wysiłki ofensywne na tym froncie. Wiele będzie zależało od warunków pogodowych. Na razie teren jest wciąż grząski, a wiosennej zieleni wciąż nie ma. Gdy to nastąpi, ciężki sprzęt będzie mógł ruszyć naprzód, zaś zazielenione drzewa i krzewy zapewnią lepszą osłonę piechocie. Powodzenie dalszych działań ofensywnych Rosji zależy jednak w największym stopniu od wielkości zgromadzonych rezerw. Mówi się o 50-70 tys. żołnierzy. Większość w Donbasie. Dziś trudno zakładać, że to wystarczy do osiągnięcia celu: zdobycia „pasa fortec”. Należy pamiętać, że zajęcie Pokrowska – znacznie mniejszego miasta, i to bardziej węzła logistycznego niż twierdzy – zajęło Rosjanom prawie dwa lata. To oznacza, że na froncie – abstrahując od wydarzeń w świecie dyplomacji – obecnie nie widać szans na to, by Rosji udało się w tym roku dokonać przełomu. A za taki Putin mógłby uznać publicznie jedynie zajęcia całości Donbasu.
Opinia zawarta w artykule reprezentuje prywatne poglądy autora, które są integralną częścią jego indywidualnego stanowiska.
Wesprzyj nas
Jeżeli przygotowane przez zespół Warsaw Institute treści są dla Państwa przydatne, prosimy o wsparcie naszej działalności. Darowizny od osób prywatnych są niezbędne dla kontynuacji naszej misji.
Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundacje Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.
