Data: 30 lipca 2021

Sojusznik czy wasal? Armenia skazana na Rosję

Armenia stawiała na sojusz z Rosją i w Moskwie szukała protektora od rozpadu Związku Sowieckiego i zajęcia Górskiego Karabachu z sąsiednimi rejonami azerbejdżańskimi. Rosjanie od dekad są tak naprawdę jedynym sprzymierzeńcem Erywania. Ale nielojalnym, co pokazała jesienna wojna przegrana przez Armenię. Azerów wspierała wtedy aktywnie Turcja. Rosja armeńskiego sojusznika nie wsparła, a gdy był na krawędzi upadku, wkroczyła dyplomatycznie. Rozejm oznaczał wejście rosyjskich oddziałów na linię rozgraniczenia w Górskim Karabachu. Teraz Armenia, pod presją Azerbejdżanu i Turcji, skłonna jest na jeszcze większą obecność wojskową Rosji na swym terytorium. I o to chodziło Moskwie.

ŹRÓDŁO: KREMLIN.RU

W ostatnich tygodniach coraz częściej dochodzi do wymiany ognia między Ormianami i Azerami. Sytuacja na granicy, po jesiennej wojnie zakończonej rozejmem, jest coraz bardziej napięta. 29 lipca szef armeńskiego rządu Nikol Paszynian opowiedział się za rozmieszczeniem wzdłuż granicy Armenii z Azerbejdżanem posterunków rosyjskich wojsk granicznych. Dzień wcześniej w wyniku wymiany ognia na granicy zginęło trzech ormiańskich żołnierzy. Armenia nie czuje się bezpieczna, a Azerbejdżan wyraźnie dąży do zajęcia całości Karabachu. Na pewno na deklarację Paszyniana wpływ miała też wizyta prezydenta Azerbejdżanu Ilhama Alijewa w Moskwie (20 lipca). Paszynian zarzuca Azerbejdżanowi brak gotowości do realizacji zapisów porozumienia o zawieszeniu broni, podpisanego 9 listopada 2021 roku przez oba kraje przy udziale Rosji. Porozumienie zakończyło działania wojenne w Górskim Karabachu, które były kolejną odsłoną konfliktu o ten separatystyczny region. Zgodnie z porozumieniem „siły pokojowe” Rosji zostały rozmieszczone na linii rozgraniczenia w Górskim Karabachu. Wciąż część tej enklawy pozostaje w ręku Ormian. Cieszące się wsparciem Turcji Baku chce zająć także te obszary. Stąd coraz silniejsza wojskowa presja na Armenię. Ta z kolei, rozbita w jesiennej wojnie, liczyć może tylko na Rosję. Sama nie byłaby w stanie oprzeć się nowemu atakowi Azerbejdżanu wspartego przez Turcję. Moskwa ostatnio nie pomogła Erywaniowi, więc Ormianie doszli do wniosku, że najlepszą gwarancją utrzymania obecnych granica nie będzie liczenie na pomoc w ramach umów sojuszniczych (to nie zadziałało), ale po prostu sprowadzenie na miejsce żołnierzy i pograniczników rosyjskich.

Wesprzyj nas

Jeżeli przygotowane przez zespół Warsaw Institute treści są dla Państwa przydatne, prosimy o wsparcie naszej działalności. Darowizny od osób prywatnych są niezbędne dla kontynuacji naszej misji.

Wspieram

Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundacje Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.

TAGS: 

 

Powiązane wpisy
Top