RUSSIA MONITOR

Data: 20 lipca 2017

Potok Turecki, czyli Południowy

Wisząca niczym miecz Damoklesa groźba nałożenia nowych sankcji gospodarczych przez Stany Zjednoczone zmusza Rosję do przyspieszenia prac nad budową gazociągu do Turcji. Nie wiadomo, czy Gazprom zdąży położyć obie nitki i dzięki temu uzyskać możność wyjścia na rynki Europy Południowej i Środkowej.


SERGEI CHIRIKOV PAP/EPA

Gazprom buduje już drugą nitkę gazociągu Turkish Stream; ułożono już 20-25 km rurociągu po dnie morza – podał 19 lipca dziennik gospodarczy „Wiedomosti”. Rzecznik prasowy Gazpromu, Siergiej Kuprijanow jeszcze tego samego dnia oznajmił, że spółka prowadzi prace przygotowawcze dla budowy drugiej nitki South Stream, ale mówić o początku budowy jest zdecydowanie za wcześnie. Wszystko wskazuje jednak na to, że Rosjanom bardzo spieszy się z rozpoczęciem układania drugiej nitki. Do tej pory Gazprom informował o budowie po dnie Morza Czarnego jedynie pierwszej nitki Tureckiego Potoku, którą ma płynąć gaz przeznaczony na potrzeby Turcji (10 lipca minister energetyki Aleksandr Nowak poinformował, iż dotąd ułożono około 50 km pierwszej nitki). Surowiec z drugiej nitki miałby natomiast – via Turcja – trafiać do Europy. Duże prawdopodobieństwo przyjęcia w USA nowych sankcji, które uderzyłyby m.in. w zachodnie firmy kooperujące z Rosjanami przy budowie gazociągów eksportowych, zmusza Gazprom do przyspieszenia budowy Tureckiego Potoku. W razie sankcji gazociąg może nie powstać w ogóle, bo Rosja nie dysponuje technologiami układania rurociągów na głębinie morskiej.

Turkish Stream to projekt gazociągu z Rosji do Turcji biegnącego po dnie Morza Czarnego. Ma się składać z dwóch nitek. Każda o mocy 15,75 mld m³ rocznie. Pierwszą popłynąłby gaz na własne potrzeby Turcji. Druga mogłaby być przeznaczona do sprowadzania surowca przeznaczonego na reeksport do Europy. Szef MSZ Siergiej Ławrow powiedział pod koniec października, że Rosja gotowa jest przedłużyć jedną z nitek gazociągu na terytorium Unii Europejskiej, jeśli otrzyma pisemne gwarancje od UE, że projekt ten będzie realizowany. Gdyby tak się stało, Turecki Potok będzie de facto nową, nieco uboższą wersją projektu South Stream – porzuconego przez Moskwę, gdy okazało się, że przeciwna jest mu UE. Jedyną różnicą jest to, że Turecki Potok będzie biegł do Bułgarii nie wprost przez morze, ale poprzez Turcję, oraz będzie nim szło dużo mniej surowca. Teraz Gazprom osiągnął porozumienie z władzami w Ankarze co do finansowania budowy naziemnej gazociągu Turkish Stream, która biec będzie przez Turcję (ok. 11,4 mld euro), oraz podpisał „mapy drogowe” z Bułgarią, Serbią i Węgrami dotyczące rozwoju gazociągów w celu dostarczania gazu z planowanej drugiej nitki Turkish Stream.

Budowę gazociągu Gazprom rozpoczął 7 maja. Szef Gazpromu Aleksiej Miller zapowiedział, że budowa dwóch nitek zakończy się w 2019 roku (także wtedy ma być uruchomiona druga nitka Nord Stream 2). Rosja zamierza po 2019 roku zaprzestać przesyłania gazu rurociągami biegnącymi przez terytorium Ukrainy.

Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.