RUSSIA MONITOR

Data: 23 lipca 2017

Potiomkinowska flota

Rosja zawsze była mocarstwem lądowym, a próby uzyskania statusu potęgi morskiej zawsze kończyły się ciężką klęską. Nawet w czasach sowieckich Moskwa nie mogła się równać do US Navy. Nic nie wskazuje na to, by miało się to zmienić teraz. Jest dyżurny optymizm, ale ograniczony budżet oznacza, że na modernizacją i realne zwiększanie potencjału bojowego liczyć mogą tylko podwodne okręty atomowe.


© ANATOLY MALTSEV

Prezydent Rosji podpisał nową politykę państwa dla sił morskich. 22-stronicowy dokument opublikowano zaraz po jego podpisaniu przez Władimira Putina w dniu 20 lipca. Strategia ma obowiązywać do 2030 roku. Jedną z głównych jej tez jest wskazanie, że USA dążą do zdominowania światowych oceanów i że to stanowi zagrożenie dla Rosji. Dużo uwagi poświęca Arktyce, co wpisuje się we wcześniejsze oświadczenia przedstawicieli floty wojennej, mówiących, że to „priorytetowy obszar rozwoju dla Moskwy”. Rosjanie w strategii morskiej podkreślają, że USA i kilka innych państw dążą do ograniczenia dostępu Rosji do zasobów morskich i dostępu do ważnych morskich komunikacji.

W jaki sposób Rosja zamierza odpowiedzieć na te wyzwania? Zaprojektowanie nowego lotniskowca założono w programie zbrojeń na lata 2018-2025 – mówił o tym pod koniec czerwca zastępca dowódcy floty wojennej Rosji wiceadmirał Wiktor Bursuk. Dodał, że zaprojektowane mają być też dwa helikopterowce (na wzór Mistrali). Państwowy program zbrojeń na lata 2018-2025 ma być gotowy we wrześniu. Jego projekt wskazuje jednak na ograniczenie ambicji morskich Rosji i skupienie się na budowie militarnej potęgi lądowej. Ostatnie problemy ekonomiczne spowodowały, że środki przeznaczone na zbrojenia w kolejnych latach mogą być nawet o połowę mniejsze, niż kiedyś oczekiwali generałowie. Trzeba więc będzie ciąć wydatki i dokonać wyboru. Ofiarą oszczędności padnie w pierwszej kolejności flota. Tymczasem jest to właśnie ta część sił zbrojnych Rosji, która wymaga najpilniej modernizacji. Choć przez ostatnią dekadę wpompowano całkiem poważne sumy w siły morskie, to i tak nadal ich trzon stanowią albo małe, albo stare okręty. Od końca zimnej wojny Rosja nie zwodowała nowego typu okrętu nawodnego większego niż fregata. Wicepremier Dmitrij Rogozin, który nadzoruje przemysł zbrojeniowy, powiedział w maju, że w przeciwieństwie do USA, Rosja nie jest potęgą morską. Potwierdziło to spotkanie w połowie maja Putina z generałami. Media donosiły po nim, że programy budowy niszczycieli i nowego lotniskowca będą bezterminowo odłożone. Jedyną częścią sił morskich, która może liczyć na duże finansowanie i rozwój, są podwodne okręty atomowe. Jako że podstawą doktryny wojennej Rosji jest odstraszanie nuklearne, rozwijane będą wszystkie trzy ogniwa atomowej „trojki”, a więc obok bombowców atomowych i odpalanych z lądu pocisków rakietowych także okręty podwodne uzbrojone w broń atomową. Podwodne okręty atomowe klasy Borej mają stanowić trzon tej części sił morskich. W służbie są obecnie trzy okręty tej klasy: Jurij Dołgoruki, Aleksander Newski i Władimir Monomach. Łącznie ma być dziesięć i przez pierwszą połowę XXI wieku mają stanowić podstawę rosyjskiego atomowego odstraszania.

Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.