W świetle prawa działają nielegalnie, jednak państwo chętnie po nich sięga realizując awanturniczą politykę zagraniczną. Rosyjscy najemnicy są „niewidzialni” nie tylko dla organów sprawiedliwości. Choć na różnych frontach – od Donbasu po Syrię – walczą i giną wykonując rozkazy rosyjskich polityków, generałów i oligarchów, oficjalnie Moskwa nie ma z nimi nic wspólnego. Dla Kremla to wygodna sytuacja, nie mogą więc dziwić kolejne nieudane próby legalizacji prywatnych spółek wojskowych w Rosji.