RUSSIA MONITOR

Data: 21 maja 2017

Moskwa ostrzega Kanadę

Kolejne państwo przyjmuje prawo oznaczające kary dla rosyjskich funkcjonariuszy państwowych winnych naruszania praw człowieka. Po Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii własną wersję „prawa Magnitskiego” ma uchwalić Kanada. Moskwa już zapowiedziała kroki odwetowe.


© EPA FELIPE TRUEBA PAP_EPA

Siergiej Magnitsky był rosyjskim prawnikiem, który wpadł na trop korupcji (oskarżył urzędników o defraudację rzędu 230 mln dolarów), trafił do więzienia i zmarł tam w 2009 roku, ciężko pobity i pozbawiony opieki medycznej. Do dziś Magnitsky jest symbolem łamania praw człowieka w putinowskiej Rosji. I do jego sprawy właśnie nawiązują uchwalane w kolejnych zachodnich demokracjach ustawy wprowadzające sankcje wobec funkcjonariuszy państwowych czy to z Rosji, czy innych krajów, którzy łamią prawa człowieka. Jako pierwsze takie prawo wprowadziły Stany Zjednoczone (2012), a w kwietniu tego roku Wielka Brytania. Teraz chce to zrobić Kanada.

Rząd poprze nałożenie sankcji na urzędników z Rosji i innych krajów uznanych za winnych naruszania praw człowieka – ogłosiła 17 maja minister spraw zagranicznych Kanady Chrystia Freeland. Szefowa dyplomacji powiedziała w parlamencie, że liberalny rząd popiera legislację rozszerzającą zakres środków karnych, które można podejmować przeciwko zagranicznym urzędnikom, w tym zajmowanie i zamrażanie zasobów finansowych. Miesiąc wcześniej komisja spraw zagranicznych Izby Gmin zwróciła się do rządu z apelem o rozszerzenie prawodawstwa sankcyjnego tak, aby włączyć do niego osoby naruszające prawa człowieka. Poprzedni, konserwatywny rząd niechętnie podchodził do tej sprawy. Obecny projekt, mający nazwę Sergei Magnitsky Act, ma szerokie poparcie w parlamencie i powinien bez problemów zostać przyjęty.

To zaś oznacza nieuchronne pogorszenie relacji Rosji z Kanadą – należy mieć w pamięci rosyjskie reakcje na wprowadzenie podobnych przepisów w innych krajach. Administracja Baracka Obamy i Kongres USA przyjęły odpowiednią ustawę (Magnitsky Act) w 2012 roku, na co Rosjanie zareagowali uchwaleniem ustawy uniemożliwiającej obywatelom Stanów Zjednoczonych adoptowanie rosyjskich dzieci (Dima Yakovlev Law). Moskwa już ostrzegła, że zareaguje odpowiednio na uchwalenie przez kanadyjski parlament ustawy Magnitskiego. „Ubolewamy nad tym nieprzyjaznym krokiem rządu kanadyjskiego, który z pewnością zaszkodzi naszym stosunkom dwustronnym i który nie pozostanie bez odpowiedzi” – oświadczył rzecznik ambasady Federacji Rosyjskiej w Ottawie. MSZ Rosji ostrzegło, że Kanada będzie „przegranym”, jeśli przyjmie to prawo, bo na przykład straci biznesowe możliwości i wspólne projekty „eksploracji Arktyki”. Ottawa tym się raczej nie przejmie, bo od lat należy do najbardziej krytycznych wobec Rosji państw Zachodu. Oba kraje są naturalnymi rywalami w Arktyce, a ze względu na wpływową diasporę ukraińską w Kanadzie, kraj ten jest jednym z największych adwokatów Kijowa w jego konflikcie z Rosją. Nie bez znaczenie są też kwestie personalne. Otóż Chrystia Freeland jest zdecydowanym krytykiem represywnej polityki wewnętrznej Kremla. Gdy pracowała wcześniej jako dziennikarka, bardzo ostro wypowiadała się na temat Władimira Putina. Od kiedy objęła urząd, stosunki Kanady z Rosją musiały ulec pogorszeniu. Freeland należy do grona tych zachodnich dyplomatów, których na swojej liście sankcji umieściła Moskwa w 2014 roku w odwecie za sankcje Zachodu nałożone na Rosję za aneksję Krymu.

Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.

Powiązane wpisy
Top