RUSSIA MONITOR

Data: 19 lipca 2017

Moskwa naciska w sprawie „dacz”

Wstrzymanie się z reakcją na wydalenie ponad 30 rosyjskich dyplomatów z USA było jednym z najmocniejszych sygnałów, jak bardzo Kreml liczył na dobrą współpracę z Donaldem Trumpem. Nowy prezydent nie cofnął jednak decyzji poprzednika i po ponad pół roku Rosja musi w końcu coś z tym fantem zrobić. Ostatnie jej propozycje wskazują, że chce się po prostu z twarzą wycofać z tego dyplomatycznego sporu.


© JIM LO SCALZO PAP/EPA

W grudniu 2016 roku władze USA wydaliły z kraju 35 rosyjskich dyplomatów podejrzewanych o działalność szpiegowską. Departament Stanu odebrał też stronie rosyjskiej dostęp do dwóch kompleksów wypoczynkowych w stanach Nowy Jork i Maryland. Władze USA w ten sposób ukarały Rosję za mieszanie się w wybory prezydenckie. Wówczas Kreml wstrzymał się z adekwatną odpowiedzią, oczekując na to, że nowy prezydent Donald Trump cofnie decyzje poprzednika.

Podczas pierwszego spotkania Władimira Putina z Donaldem Trumpem w Hamburgu nie udało się – ku rosyjskiemu rozczarowaniu – rozwiązać tej sprawy. Pojawiające się od tego momentu kontrolowane przecieki w rosyjskich mediach o tym, że Moskwa zdecydowała już, że wydali 30 amerykańskich dyplomatów oraz przejmie kontrolę nad niektórymi nieruchomościami USA w Rosji, to jedynie element gry. Nie wydaje się, by Kremlowi zależało w tym momencie na dalszym zaognianiu konfliktu z Amerykanami, tymczasem wyrzucenie dyplomatów USA spaliłoby ostatnie możliwe mosty do porozumienia z Białym Domem w jakiejkolwiek kwestii. Stąd próby gry i wyjścia z twarzą z konfliktu. 17 lipca doszło do spotkania wiceministra spraw zagranicznych Rosji Siergieja Riabkowa z podsekretarzem stanu Thomasem Shannonem. Po nim Rosjanin zasugerował, że strony bliskie są porozumienia ws. zwrotu rezydencji. Ale Departament Stanu szybko, bo już 18 lipca stwierdził, że droga do tego jeszcze daleka. Riabkow musiał więc też to przyznać.

Moskwa ostrzegła Amerykanów, że zadowoli ją tylko bezwarunkowy zwrot mienia, w innym wypadku podjęte zostaną odpowiednie kroki. To reakcja na komentarz doradcy prezydenta USA, Sebastiana Gorki, który powiązał zwrot nieruchomości z dotrzymaniem zobowiązań przez Rosję w sprawie utrzymania niedawno ogłoszonego rozejmu w południowo-zachodniej Syrii. Tuż przed spotkaniem Riabkowa z Shannonem, oczekiwania bezwarunkowego zwrotu nieruchomości wyrazili szef MSZ Siergiej Ławrow i rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. Natomiast rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa oświadczyła, że Rosja jest gotowa do znaczącego zredukowania liczby pracowników ambasady USA w Moskwie w reakcji na zajęcie jej obiektów dyplomatycznych na terenie Stanów Zjednoczonych. Prasa zaś pisze, że władze rosyjskie mogą nałożyć areszt na należące do USA daczę w Srebrnym Borze na przedmieściach Moskwy oraz pomieszczenia magazynowe. Mówi się też o ograniczeniach dotyczących rezydencji ambasadora USA w Moskwie oraz budynku szkoły amerykańskiej w Sankt Petersburgu.

Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.