RUSSIA MONITOR

Data: 18 lipca 2017

Kto powalczy z „ekstremistami”?

Zapowiada się kolejne wzmocnienie Gwardii Narodowej, pupila Kremla w rosyjskim aparacie bezpieczeństwa. Pojawiły się nieoficjalne doniesienia, że MSW straci część swoich struktur. I że znów beneficjentem będzie Rosgwardia. Po połknięciu formacji zbrojnych (Wojska Wewnętrzne, OMON, SOBR), przyszedł czas na tzw. Centrum „E”, które prowadzi działalność operacyjno-śledczą. Transfer tej struktury do Rosgwardii ma ją jeszcze bardziej wzmocnić w obliczu oczekiwanych na Kremlu społecznych niepokojów.


© YURI KOCHETKOV PAP/EPA

Najpierw pojawiła się publikacja w gazecie „Izwiestia”, która znana była już wcześniej z przecieków na temat sytuacji w służbach. 18 lipca dziennik podał, że zmiany, jakie zachodzą w Głównym Zarządzie Przeciwdziałania Ekstremizmowi (tzw. Centrum „E”), wskazują, że MSW go straci. Według „Izwiestii” kierownictwo MSW w Moskwie przekazało 11 nieobsadzonych etatów z Centrum „E” do innych struktur śledczych. Podobne procesy mają zachodzić także w innych regionach kraju. Co więcej, od pewnego czasu do Centrum „E” nie przyjmuje się nowych pracowników. Na plan zbliżającego się oddania tej struktury innej instytucji ma też wskazywać niedawna przeprowadzka Głównego Zarządu Bezpieczeństwa Wewnętrznego do kompleksu budynków, gdzie mieści się Główny Zarząd Przeciwdziałania Ekstremizmowi. W ten sposób kierownictwo MSW chce uniknąć sytuacji, że wraz z Centrum „E” utraci także tę cenną nieruchomość.

Doniesieniom tym zaprzeczyło szybko MSW, w ramach którego Główny Zarząd Przeciwdziałania Ekstremizmowi powołano na jesieni 2008 roku. Faktem jest jednak, że już od dawna spekuluje się, że działalność operacyjno-śledczą w obszarze walki z ekstremizmem i terroryzmem przekazana zostanie Gwardii Narodowej. Rosgwardia nie dysponuje obecnie prawem prowadzenia takiej działalności. Po stosownych zmianach takie prawo otrzyma, wraz z ludźmi, którzy się tym zajmą. Będzie to kolejny logiczny krok w rozbudowie uprawnień Gwardii, nazywanej pretorianami Putina. Ma on też usprawnić walkę z głównym przeciwnikiem, z myślą o którym formacja powstała. Czyli ulicznymi protestami, rewoltą społeczną. Obecnie Rosgwardia, która rozpędza demonstracje siłami byłych formacji OMON, musi korzystać – jeśli chodzi o działania operacyjno-śledcze (m.in. inwigilacja, agentura) – z pomocy Centrum E, które wchodzi w skład MSW (tak jak wcześniej OMON). Zabranie Centrum resortowi spraw wewnętrznych miałoby zwiększyć skuteczności walki z demonstracjami.

Obecnie Rosgwardia w pewnych obszarach (inwigilacja, podsłuchy itp.) musi korzystać z usług innych instytucji (MSW, FSB). Z kolei takiemu MSW, po oddaniu OMON i SOBR (specnaz do walki z zorganizowaną przestępczością), brak siłowych instrumentów, choćby wyszkolonych zbrojnych ludzi do osłony innych aktywności. Chęć zaradzenia tego typu trudnościom nieuchronnie będzie prowadziła do coraz większej centralizacji kompetencji, aktywów i ludzi w faworyzowanej przez Putina Gwardii Narodowej, kosztem oczywiście MSW najbardziej, ale w perspektywie także FSB. To zaś nieuchronnie prowadzić będzie do napięć wewnątrz rozbudowanego aparatu bezpieczeństwa Rosji.

Co potwierdziło się już kilka godzin po dementi ws. publikacji „Izwiestii”: szefostwo MSW przeszło do kontrataku. Zastępca ministra Aleksandr Gorowoj powiedział, że policja zamierza „bezwzględnie zapobiegać” naruszaniu prawa w czasie wyborów prezydenta w marcu 2018 roku. Jak zauważył Gorowoj, sądząc po protestach w marcu i czerwcu, „zainteresowanych” łamaniem prawa może być wielu. Takie deklaracje MSW, tuż po groźbie utraty kolejnych aktywów i kompetencji, nie są ostatnimi. Wiernopoddańczych wystąpień pod adresem Putina i zapewniania Kremla, że „to my jesteśmy niezbędni i to my najlepiej ochronimy reżim”, będzie jeszcze wiele. Kto wypadnie gorzej w tej rywalizacji, ten będzie tracił wpływy, ludzi, środki. Faktyczne bezpieczeństwo zejdzie na plan dalszy.

Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.