RUSSIA MONITOR

Data: 5 lipca 2017

Jedna Buława wiosny nie czyni

Udany test międzykontynentalnego pocisku balistycznego Buława, pierwszy taki od jesieni ubiegłego roku, nie oznacza jeszcze końca problemów z tym typem uzbrojenia. A właśnie Buława ma być podstawową bronią wprowadzanych okrętów podwodnych typu Borej – mających się stać fundamentem atomowego odstraszania Rosji. Potwierdza się, że niezwykle ambitne plany zbrojeniowe i modernizacyjne tego państwa realizowane są z dużymi problemami i coraz większymi opóźnieniami.


© PAVEL KONONOV PAP EPA

Do najnowszej próby morskiego międzykontynentalnego pocisku balistycznego (SLBM) Buława doszło 26 czerwca, ale resort obrony poinformował o tym udanym teście dwa dni później. Próbę wykonano siłami Floty Północnej. Jeden z najnowszych okrętów podwodnych rosyjskiej floty, Jurij Dołgoruki, wystrzelił pocisk z Morza Barentsa. Jednostka znajdowała się w pełnym zanurzeniu, a testowana Buława trafiła zgodnie z założeniami w wyznaczony cel na poligonie Kura na Kamczatce. Ten międzykontynentalny pocisk balistyczny typu R-30 jest morskim odpowiednikiem lądowego RS-24 Jars. Jedna Buława może przenosić do 10 głowic jądrowych na odległość ponad 9000 km.

Było to już 28. próbne odpalenie Buławy – dotychczas aż połowa kończyła się fiaskiem. Tym razem się udało, ale wciąż brakuje powtarzalności i nie można uznać procesu prób i przygotowań do wprowadzenia do służby za zakończony. Poprzednia próba odbyła się we wrześniu 2016 roku – kiedy salwą odpalono dwie Buławy, także z okrętu Jurij Dołgoruki. Jeden pocisk doleciał do celu, ale drugi uległ autodestrukcji w pierwszej fazie lotu: albo doszło do awarii, albo zdalnie go zdetonowano, bo wymknął się spod kontroli.

Problemy z Buławą mają wpływ na inny, związany z nią, program zbrojeniowy. Chodzi o okręty podwodne klasy Borej – jednym z nich jest właśnie Jurij Dołgoruki, najczęściej wykorzystywany do testowania Buław. W służbie są jeszcze dwa okręty tej klasy: Aleksander Newski i Władimir Monomach. Łącznie ma być dziesięć i przez pierwszą połowę XXI wieku mają stanowić podstawę rosyjskiego atomowego odstraszania. Dysponujące napędem atomowym okręty mogą zabrać na pokład 16 pocisków Buława. To główne uzbrojenie jednostek klasy Borej, bez którego nie mają sensu istnienia.

To nie jedyny kłopot Rosjan. Jakieś nowe przeszkody pojawiły się w innym ambitnym programie zbrojeniowym arsenału atomowego. Chodzi o międzykontynentalny pocisk balistyczny (ICBM) Sarmata. Próbne odpalenia przesunięto do co najmniej ostatniego kwartału 2017 roku. Teoretycznie wciąż możliwe jest, że pocisk będzie gotowy na 2020 rok, jak planowały Strategiczne Siły Rakietowe. Tyle że ten sam harmonogram zakładał, że pierwsze pociski zostaną odpalone w 2015 roku.

Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.