RUSSIA MONITOR

Data: 11 kwietnia 2017

Bliżej aneksji na Kaukazie

Dziewiątego kwietnia odbyły się wybory „prezydenta” separatystycznej Osetii Południowej. Połączono je z referendum nad zmianą nazwy tego quasi-państwa, w świetle międzynarodowego prawa wciąż części Gruzji, uznawanego przez Rosję i kilka latynoskich krajów. Wybory 9 kwietnia wygrał przewodniczący „parlamentu” Anatolij Bibiłow już w pierwszej turze z 58 proc. głosów. Obecny przywódca Osetii Płd. Leonid Tibiłow dostał 30 proc. głosów. Za zmianą nazwy na Republika Południowa Osetia-Alasania, opowiedziało się 78 proc. Wynik obu głosowań można interpretować jako duży krok w stronę inkorporacji Osetii Płd. w skład Federacji Rosyjskiej drogą „zjednoczenia” z Osetią Północną.

© EPA/ZURAB KURTSIKIDZE PAP/EPA

Obaj główni rywale opowiadają się oczywiście za pełnym uzależnieniem Osetii Płd. od Moskwy. Kwestią sporną jest, czy, kiedy i jak Osetia Południowa miałaby stać się częścią rosyjskiego państwa. To Bibiłow jest entuzjastą jak najszybszej unifikacji. Jego partia Jedna Osetia, która zdominowała „parlament” (20 na 34 miejsca), wzywa od dawna do przeprowadzenia referendum ws. unifikacji dwóch osetyjskich republik. Dużo ostrożniej w tej sprawie zachowuje się Tibiłow, ostrzegając przed negatywną reakcją społeczności międzynarodowej na kolejną aneksję ze strony Rosji. Tibiłow forsował umacnianie dotychczasowego „niepodległego” statusu Osetii Płd., przy coraz ściślejszym sojuszu z Moskwą. Jeszcze w połowie marca sondaż wskazywał, że wygrywa Tibiłow (24 proc.) przed Bibiłowem (15 proc.), ale ponad połowa respondentów była niezdecydowana. Zaskakująco wyraźne zwycięstwo Bibiłowa oznacza, że na niego ostatecznie postawił Kreml, co z kolei zapowiada kurs na aneksję Osetii Południowej. Świadczy zresztą o tym niedawne faktyczne włączenie osetyjskich oddziałów do rosyjskich sił zbrojnych.

USA potępiły działania separatystycznych władz, nazywając głosowania w ostatnich dniach „nielegalnymi”. Biały Dom mocno podkreślił, że „Stany Zjednoczone w pełni popierają integralność terytorialną Gruzji oraz jej suwerenność w uznawanych międzynarodowo granicach”. Stanowisko amerykańskie jasno mówi, że Abchazja i Osetia Południowa są integralnymi częściami Gruzji. Rosja uznała niepodległość obu zbuntowanych regionów po wojnie z Gruzją w 2008 roku. Takie samo stanowisko zajęło NATO.

Problem Osetii Płd. (jak i Abchazji, gdzie w marcu odbyły się dwie tury „wyborów parlamentarnych”) wpisuje się w eskalację konfliktu na linii Moskwa-Waszyngton. Kreml zaczął zmieniać swoją politykę wobec Cchinwali, przedkładając scenariusz krymski nad naddniestrzański, dopiero gdy stracił złudzenia co do możliwości dogadania się z Trumpem. Rosja utrwalając secesję dwóch regionów, który na początku lat 90. zbuntowały się przeciwko legalnej władzy w Tbilisi, uderza w Gruzję – najważniejszego sojusznika USA na Kaukazie. Układ sił w tym regionie będzie miał zaś bardzo duże znaczenie dla rozwoju sytuacji w basenie Morza Czarnego, ale też na Bliskim Wschodzie, do którego Kaukaz jest dla Moskwy naturalnym pomostem.

Wszystkie teksty (bez zdjęć) publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła.

Tags: